
- To Piernik, mój piesek - ogłosiła Paulina pokazując Mariuszowi na smartfonie zdjęcie kundelka. Paulina była gotowa na przescrollowanie pozostałych 78 zdjęć Piernika z dzisiaj. Kto wie, może skończyłoby się to ekscytującą rozmową o najlepszych workach na kupy? No ale nic z tego. Czas kończyć tę randkę.
- O, no słodki - zareagował Mariusz na widok Piernika leżącego do góry brzuchem tak, że śmiesznie zwisał mu policzek, a zabrzmiało to jak nietaktowne odburknięcie. Jakby Mariusz komentował sernik, który Paulina planowała zamówić na deser, ale ta randka do deseru nie doczeka.
Paulina szykując się na wieczór przygotowała zestaw najlepszych anegdot z życia Piernika.
Chciała zacząć o jego trudnych relacjach z gołębiami. Potem miała budować napięcie opowieścią o tym, jak raz Piernik porwał ze stołu całą kostkę masła. Planowała nawet zdradzić intymne szczegóły: np. ile okrążeń na kocyku robi Piernik zanim wreszcie znajdzie wygodę.
Ta rozmowa mogła potoczyć się na setki różnych sposobów.
Mogli rozmawiać chociażby o koleżankach i kolegach Piernika z podwórka. Pchełka zawsze tak się ekscytuje i przebiera łapkami, gdy widzi Piernika. Mariusz mógłby być jak Pchełka. Zamiast tego jest jak ten dumny owczarek Szeryf, który po psim przedszkolu zaczął kontrolować emocje i obrzuca inne pieskim chłodnym spojrzeniem.
Na szczęście szybko okazało się, że Mariusz nie jest godny Piernika. Lepiej, że wyszło to teraz, zanim jeszcze umówili się ponownie. To pewnie typ człowieka, który nie mówi pieskowi "na zdrowie", gdy ten kichnie. No cóż, drugiej randki nie będzie, bo to nie był zresztą jedyny niepokojący sygnał. Mariusz zwrócił uwagę, że Paulina ma chyba coś na bluzce, a była to piękna ozdoba z czarnej sierści.
Zobacz także
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
