Fot. 123rf.com

Niezręczność! Witając się z innym pieskiem, twój pies zaplątał się w smycz nieznajomego i utworzył mityczny węzeł łączący jarzmo i dyszel wozu umieszczonego przez króla Gordiasa w świątyni Zeusa.

REKLAMA

To nie pierwszy raz, kiedy twój piesek stawia cię w kompromitującej sytuacji. Wystarczy jeden rzut oka na utworzoną ze smyczy plecionkę i już wiesz, że są tylko dwa możliwe rozwiązania: albo zdobędziesz władzę nad całą Azją, albo pogodzisz się z tym, że nie masz panowania ani nad swoim czworonogiem, ani nad tymi bezużytecznymi parówkami, które śmiesz nazywać przeciwwstawnymi kciukami.

Myśl, myśl... Czy lepiej teraz skupić się na przepraszaniu opiekuna tamtego pieska, który zresztą zdaje się równie poirytowany, co zakłopotany, czy może poświęcić całą swoją energię i uwagę zagadce logicznej, jaką przygotował dla ciebie twój beagle?

Nagle cię olśniewa. Jedną ręką chwytasz szelki swojego pieska i przytrzymujesz go ramieniem. Drugą odpinasz smycz i sprawnym ruchem zaczynasz odwijać ją wokół smyczy nieznajomego. "Przepraszam, ojej, przepraszam" – mamroczesz niemal automatycznie, ze zwykłej grzeczności, bo nie masz teraz czasu na bardziej wyszukaną pogawędkę. Jesteś chyba mistrzem podzielności uwagi, myślisz, z podziwem zauważając, że twój nadpobudliwy beagle mógłby wykorzystać każdą chwilę twojej nieuwagi, aby uciec spod twojego ramienia. Ale nie ucieka, gdy ty kontynuujesz rozsupływanie supła.

Wreszcie udaje ci się rozdzielić smycze. Przypinasz swojego towarzysza z powrotem do karabinka i czujesz, jak bogowie wylewają na ciebie wiadro błogosławieństw i chwały. Jesteś nie tylko królem Frygii, nie tylko władcą Azji, ale przede wszystkim: kimś, komu rozplątanie psich smyczy jest niestraszne.

A tego nikt nie jest w stanie ci odebrać.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.