
Nad tym wywiadem pracowaliśmy tygodniami – niechęć i próba otwarcia się na rozmowę były tu największymi barierami. Nic w tym dziwnego: od tygodni nasz rozmówca nie schodzi z czołówek portali i jest głównym bohaterem wielu tragedii, którymi emocjonuje się społeczeństwo. Jednak jego perspektywa wciąż pozostaje nieznana. ASZdziennik publikuje ekskluzywny wywiad ze szlabanem kolejowym, w którym szczerze opowiada on o swoich ostatnich doświadczeniach.
ASZdziennik: Jak się czujesz?
O ironio – opuszczony.
Czemu „o ironio”?
Nie widzisz tu ironii? Bycie opuszczonym to moje powołanie i moja praca. Nie sądziłem jednak, że doświadczę drugiego znaczenia tego słowa: bycia ignorowanym, zapomnianym, niewysłuchanym.
Masz teraz szansę to odmienić, słucham cię.
Tak, wiem, ale myślę, że rozumiesz, o co mi chodzi. To niewysłuchanie ma bardzo głębokie znaczenie. Przecież moim celem zawsze było, jest i będzie czyjeś życie oraz bezpieczeństwo. Jak mam się czuć, gdy dbając o życie innej osoby, jestem totalnie olewany – szarpany, blokowany, omijany?
I wyłamywany. Będę w tej rozmowie adwokatem diabła, ale na to się umówiliśmy. Jesteś na tych wszystkich nagraniach i nie pozostajesz bierny. Często to ty pierwszy wykonujesz ruch i blokujesz ludzi. Jak odpowiesz na ten zarzut?
No i to jest właśnie to symetryzowanie, które odbiera mi siły i chęć do rozmowy. Ale okej… Po pierwsze – zawsze najpierw daję jasno znać światłami, że to nastąpi. To nie jest tak, że kładę się w poprzek drogi jak panicz i utrudniam życie dla czystej satysfakcji. Zresztą ci, którzy mnie ignorowali – jeśli jeszcze żyją – mogą potwierdzić, że to był błąd. Druga sprawa: ja naprawdę nie znam rozkładu pociągów co do sekundy. Zawsze jednak staram się, żeby ten czas zamknięcia był jak najkrótszy. Dla mnie to też jest stresująca sytuacja – widzę te nerwowe spojrzenia, czuję tę presję i złość. To naprawdę po mnie nie spływa.
W debacie padają głosy, że bywasz arogancki. Tworzą się korki, ludzie spieszą się do pracy, szkoły, urzędów, a ty po prostu zagradzasz drogę – i to nierzadko na wiele minut przed nadjechaniem pociągu. Jesteś bez winy w tym całym zamieszaniu?
Wybacz moją bezpośredniość, ale uważam, że jestem bez winy, bo stawką jest ludzkie życie. Wiem, to brzmi górnolotnie i patetycznie. Takie emocje szybko się zużywają w debacie, ale ja przy tych wszystkich wypadkach byłem. Widziałem bezradność i panikę w oczach kierowców. Często byłem ostatnim, który w te oczy spojrzał.
Zgrywasz twardziela, ale są nagrania, na których widać, jak łatwo cię złamać. Nie kłóci ci się to ze sobą?
Zaczynam się zastanawiać, jaki jest cel tej rozmowy, bo te pytania stają się tendencyjne. A jaki mam być, skoro ta moja kruchość jest ostatnią deską ratunku dla ludzi, którzy już na tym przejeździe utknęli? Naprawdę musimy rozmawiać w takiej atmosferze? To, że w ostateczności potrafię pęknąć, i to, z jaką lekkością można to zrobić – nawet gołymi rękami – jest moją siłą. Nie odbierzesz mi tego.
Sprowadźmy tę rozmowę na spokojniejsze tory. Jak na to wszystko reaguje twoja rodzina?
Różnie, ale tak było od zawsze, więc nie powiem, że coś się zmieniło. Od lat mamy odmienne zdanie z semaforem. To już nasza tradycja: kiedy ja blokuję ruch, on daje pociągom zielone światło. Poniekąd o to w tym chodzi, ale wiesz… wigilie bywają u nas ciężkie (śmiech). Gdzieś pośrodku stoi krzyż świętego Andrzeja – bierny jak zawsze, ale z drugiej strony trwa na posterunku i zawsze grał do mojej bramki. No i jest moja bestie: czerwone światełka. Zawsze się śmiejemy, że po nich papuguję, bo to one dają sygnał jako pierwsze. Ale nie ma w tym zawiści, bo chodzi nam dokładnie o to samo.
Co chciałbyś przekazać kierowcom, którzy cię mijają?
Przede wszystkim chciałbym podziękować tym milionom, które mnie wspierają. Widzę wasze gesty i doceniam waszą postawę, gdy opuszczam się na jezdnię. Wiem, że jest nas więcej, i wiem, że mam wasze zrozumienie. Tym, którzy mają się za mądrzejszych, życzę długiego życia – choć na to się nie zanosi. A każdemu chcę jeszcze raz przypomnieć: jeżeli już utkniecie między rogatkami, taranujcie mnie i dopiero potem myślcie o tym, jak wielką głupotę zrobiliście. Nigdy odwrotnie.
Dziękuję za rozmowę.
Dzięki.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
