
Kochani, w związku z obowiązkiem posiadania zdania na temat nowej „Lalki” mamy dla was typy ekspertów, jakich spotkacie na swej drodze.
1. Polonista-maruda na jednym wdechu wymieni pierwsze 43 odstępstwa od oryginału. „lalkę” przeczytał 16 razy, jeszcze zanim dostał się na polonistykę, a jedyna ekranizacja, którą toleruje, to ta teatru telewizji – choć i tak oglądał ją, pokrzykując do telewizora w świetlicy akademika. poznasz go z daleka po sztruksowej marynarce za dużej o cztery rozmiary.
2. Wyzwoliciel swobody twórczej sam planował kiedyś technomusical o łęckiej w intergalaktycznej podróży między świadomościami, ale akurat miał ważniejsze zajęcia (grał na xboxie). brzydzi się komercją i serialu nie obejrzy, ale od znajomych, którym mama wciąż opłaca subskrypcję, usłyszał, że produkcja jest słaba.
3. Pudrowany ignorant cała wiedza o „lalce”, jaką posiada, pochodzi z quizu na onecie (miał 2/10), a ostatnia lektura szkolna, którą mama kazała mu przeczytać, to „dzieci z bullerbyn”. nie przeszkadza mu to krzyczeć najgłośniej w towarzystwie, że serial jest ostatecznym dowodem na kulturową śmierć narodu polskiego.
4. Foliarz-spiskowiec dyskusję zaczyna od dyskretnego: „aż dziwne, że izabela nie była czarnoskóra, skoro to netflix robił”, by płynnie przejść do współczesnych wątków politycznych i prezentacji własnego światopoglądu, który jest równie nieatrakcyjny jak jego oddech. To jest ASZdziennik, ale to może być prawda.
