Źródło: archiwum prywatne

Podstawowym celem wyjazdu na Open’er jest pokazanie, że tam się jest. Absurdalne ceny i niepraktyczne outfity są elementem lansu, którego ty musisz sobie w tym roku odmówić. Nie oceniam, rozumiem. To twoja bezpieczna przestrzeń, w której pomogę ci zarządzić wizerunkowym kryzysem.

REKLAMA

1. Udawaj, że tam jesteś

Metoda najbardziej ryzykowna – musisz być jak szpieg wychodzący na trudną akcję – jeden fałszywy ruch oznacza zdekonspirowanie. Zacznij od dokładnego przestudiowania line-upu, by mieć wyrobione zdanie, na kogo w tym roku szczególnie zwracasz uwagę. Prowadź stały monitoring mediów społecznościowych – skoro udajesz, że tam jesteś, musisz mieć wiedzę, jakbyś tam był.

W kontaktach ze znajomymi stosuj powściągliwość – nie narzucaj się, ale działaj podprogowo. Jeśli ktoś do ciebie dzwoni lub ty dzwonisz do kogoś – dbaj o dźwięk otoczenia i puść na głośnikach fragment relacji z koncertu. Wiadomości odczytuj po kilku godzinach i najlepiej nie odpisuj. 

W mediach społecznościowych zachowaj milczenie, dodaj jedynie post po zakończeniu festiwalu. Wykorzystaj stare zdjęcia z Open’era, ale zadbaj o wykadrowanie ich tak, by się nie zdekonspirować. Jeśli dobrze to rozegrasz, ktoś napisze ci “Ojej, chyba cię widziałem w kolejce do toi toia”. To będzie twoje wielkie zwycięstwo. 

2. Świadomy absenting 

Owszem, nie ma cię w tym roku na Open'erze, ale to była twoja świadoma decyzja. Warto od razu zaznaczyć, że twoja rezygnacja z zakupu biletów nie jest podyktowana brakiem pieniędzy, po prostu chcesz lepiej spędzić czas.

Alternatywą może być udanie się na offową wystawę lub na spektakl w teatrze eksperymentalnym. Depczesz tym sposobem plebejski gust swych oponentów.

3. Lans na antylansie

Tu celem jest rozpętanie prawdziwej afery, która obnaży snobistyczne zapędy twoich znajomych jadących właśnie do Gdyni. Jesteś jak kamikadze wznoszący się w powietrze. Wiesz, że nie wrócisz z tej misji w jednym kawałku. 

Lajkuj i udostępniaj treści szydzące z cen drinków i frytek belgijskich. W komentarzu koniecznie dodaj, że ciebie tam nie ma w tym roku, bo nie ma twojej zgody na to, co stało się z Open’erem.  W następnym etapie wrzuć emocjonalny post o 1 w nocy. W losowych rolkach z fragmentami koncertów wypisuj „XD” lub „Serio????1”. To zwróci uwagę na twój statement. Wadą tej metody jest to, że już nigdy nie dostaniesz SMS-a z życzeniami urodzinowymi. 

4. Jestem co roku, ale nie w tym roku

Tym razem nie walczymy z systemem – przyjmujemy taktykę defensywną i wspieramy dobrym słowem tych szczęściarzy, którzy na festiwal pojechali. 

Przygotuj sentymentalny post z twoimi zdjęciami z poprzednich lat. Zbierz najlepsze fotki i nagrania, jakie masz, by przed rozpoczęciem festiwalu zalać tym internet. Napisz koniecznie, że w tym roku nie jesteś w Gdyni z przyczyn niezależnych od ciebie. To, że nie jedziesz, bo spłacasz raty za iPhone’a może i jest zależne od ciebie, ale nikt nie musi o tym wiedzieć. 

Czy będziesz cierpieć? Tak. Czy inni będą to widzieć? Jak najbardziej. Na szczęście nikt nie powie ci tego wprost.

To jest ASZdziennik, ale to może być prawda.