
To, co wczoraj było problemem, dziś stało się wybawieniem. Władze Wrocławia zareagowały na liczne awarie komunikacji publicznej w mieście. Miasto stopniowo pogrążało się w paraliżu, lecz znalazło się antidotum.
Awaria systemu, który zarządza sygnalizacją świetlną, sparaliżowała komunikację miejską we Wrocławiu. Wszystkie autobusy i tramwaje zastygły na przystankach i zajezdniach.
W odpowiedzi na kryzys komunikacyjny władze postanowiły skorzystać z największego skarbu, jakie skrywają miejskie mury.
– Armia szczurów, którą hodowaliśmy przez ostatnie dwa lata, wchodzi do gry. Mamy ich w mieście około 7 milionów, więc bez problemów mogą odciążyć wrocławiski tabor przez dzień, tydzień czy dekadę – zapewnia Łukasz Ząbek z wrocławskiego ratusza. – Zdecydowaliśmy, że tramwaje Moderus i PESA zostaną zastąpione przez szczurze zaprzęgi.
Pomysł szczurzych karoc jest inspirowany starożytną historią o zwierzętach ciągnących wóz hinduskiej bogini Durga. Z usług przewoźników będzie można korzystać za okazaniem biletu miesięcznego lub śmieciowej przekąski. Magistrat rezygnuje jednocześnie z walki ze szczurami i wprowadza zakaz używania fletów do ich zaklinania.
– Pierwsze karoce już kursują na trasie Leśnica-Księże Małe, identycznie jak tramwajowa "trójka". Jedyna istotna różnica polega na tym, że odcinek Niedźwiedzia-Młodych Techników jest pokonywany kanalizacją. Zmusiło to nas do przesunięcia przystanków na studzienki – relacjonuje Ząbek. – Jestem przekonany, że mieszkańcy Wrocławia szybko odnajdą się w nowym systemie i zapomną o dawnym modelu komunikacji.
To nie koniec szczurzych planów Wrocławia. Już od następnego sezonu w składzie Śląska Wrocław pojawić się mają najbardziej obiecujące talenty pochodzące ze szczurzej społeczności. Kibice są nieco zaskoczeni, lecz są pewni, że nie będzie gorzej, niż w poprzednim sezonie.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
