
Inflacja rośnie, pensje stoją w miejscu, więc 27-letnia Agnieszka z Olsztyna obcięła swój budżet na przyjemności. Ale jest jedna rzecz, z której wciąż nie potrafi zrezygnować. To comiesięczna zabawa w przetrwanie 30 dni na swojej pensji.
- Podobno trzeba dziś oszczędzać na wszystkim, ale na razie chcę jeszcze poszaleć - twierdzi 27-latka, która jak gdyby nigdy nic nadal mieszka w wynajmowanej zimnej i ciemnej kawalerce.
Agnieszka od kilku miesięcy odmawia sobie nowych książek i gier wideo, ale zamiast tego wreszcie nauczyła się np. jak szanować tubkę pasty do zębów, by nie zmarnował się ani gram (rozcinanie tubki to wspaniała rozrywka, którą zastąpiła sitcomy z anulowanego serwisu VoD).
27-latka dawno nie była w teatrze i na koncercie, nie jeździ już na wakacje ze znajomymi, ale nie ma problemu z zakupem biletów na zbiorkom do pracy i podróżami dwie godziny dziennie, by na koniec miesiąca dostać pensję, która starcza jej na opłaty za mieszkanie i bilety na zbiorkom.
A jeżeli pożyczy trochę od rodziców, czasami wyskoczy jeszcze na zakupowe szaleństwa do osiedlowego dyskontu.
- Wystarczy chcieć przetrwać i racjonalnie dysponować ryżem, który został jeszcze z pierwszego lockdownu - radzi Agnieszka.
Agnieszka zdołała co prawda odłożyć coś na czarną godzinę z ostatnich wypłat, ale całe te 6 zł straciła w wyniku pobrania przez bank opłaty okresowej za prowadzenie konta. Dlatego 27-latka zamierza jeszcze pracować nad sobą, by wydatki ograniczyć jeszcze bardziej.
Agnieszka zrezygnowała już z jedzenia lunchów na mieście, ale myśli już o zrezygnowaniu z jedzenia lunchów, a w najbliższym czasie także o zrezygnowaniu z jedzenia.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
