Fot. 123rf.com

"I ty, Arturze?" – pomyślał 4-letni Bazyl, kiedy jego opiekun sam zjadł całą czekoladę, która miała być "śmiertelnie trująca". Ciekawe, że jakoś nie jest trująca dla Artura, kiedy nikt nie patrzy.

REKLAMA
Artur miał być jego opiekunem. Ojcem. Bratem. Powiernikiem.
Po tym, jak ustawił w laptopie hasło "różowyNos3kB@zyla!111", zdawało się, że Bazyl jest wręcz jego ulubieńcem.
Tymczasem opiekun dwóch piesków okazał się zwykłym kłamcą i zdrajcą.
Bazyl obudził się ze swojej wieczornej drzemki nieco wcześniej niż zwykle. To, co ujrzał po przebudzeniu, pokruszyło jego serce na tysiące kawałków.
Artur, jakby nigdy nic, zajadał się czekoladą, która przecież miała być toksyczna. Oczywiście zdawał się nie dostrzegać wzroku Bazyla, nieświadomy, że ten poznał wreszcie jego prawdziwe oblicze.
O czym jeszcze kłamał? O tych smaczkach, które zawsze obiecywał w nagrodę Bazylowi i Wandzi, a potem dogodnie o nich zapominał? O tym, że szybko wróci do domu, a potem nie wracał nigdy? O tym, że Bazyl jest dobrym pieskiem, tak, najlepszym?
Nic nie miało już sensu. Bazyl nie mógł już nikomu zaufać. Czy powinien powiedzieć o tym Wandzi, czy ona też żyje podwójnym życiem, jak najwyraźniej wszyscy dookoła?
Nie wiadomo.
Ale Bazyl tak tego nie zostawi. Uczyni z życia Artura istne piekło. Pogryzie mu buty, kiedy ten znowu wyjdzie na zawsze. W drodze na spacer nasiusia już na klatce schodowej. Pijąc wodę, rozchlapie ją dookoła miski.
Artur pozna prawdziwy smak toksyczności.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.