
Emeryt z łódzkiego osiedla wyszedł rano z nową skrobaczką i wybrał srebrne kombi na swoim zwykłym miejscu. Pomyłkę zauważył dopiero przy tablicy rejestracyjnej.
Do zdarzenia doszło w czwartek przed siódmą na parkingu przy bloku nr 6. Pan Stanisław, emerytowany technik, wyszedł z domu ze skrobaczką kupioną jeszcze we wrześniu, bo „wiadomo, że przyjdzie”. Szron pokrył wszystkie samochody równo, więc pan Stanisław zabrał się za srebrne kombi stojące na jego zwykłym miejscu.
– Skrobałem porządnie, z obu stron, z lusterkami. Dopiero przy tablicy rejestracyjnej coś mi się nie zgadzało. Moja ma na końcu dwójkę – opowiada.
Właściciel auta, pan Robert z trzeciego piętra, obserwował całą operację z balkonu. Jak przyznaje, nie przerwał, bo nie chciał przeszkadzać. Po wszystkim zszedł, podziękował i zapytał, czy pan Stanisław zrobi jeszcze tylną szybę, bo on spieszy się na tramwaj.
Samochód pana Stanisława stał dwa miejsca dalej. Zanim do niego dotarł, słońce zdążyło roztopić szron samo.
Pracownik spółdzielni, który prosi o anonimowość, przyznaje, że w listopadzie takie sytuacje zdarzają się regularnie. – Pod szronem wszystkie srebrne kombi wyglądają tak samo. Rozważamy oznaczenie miejsc kolorami, ale rada osiedla od trzech lat nie może się zdecydować na odcień – mówi.
Pan Stanisław uznał poranek za udany. Na osiedlowej grupie zaoferował skrobanie szyb po 5 zł od samochodu. Do południa zgłosiło się siedem osób. Wszystkie podały numery rejestracyjne, a jedna zostawiła nawet kluczyki, żeby od razu nagrzał silnik.
