
Dział HR uznał, że w listopadzie pracownicy przychodzą do biura po ciemku i po ciemku wychodzą. Od czwartku między 15.30 a 15.45 obowiązuje przerwa dzienna.
Decyzję poprzedziła ankieta. Na pytanie „Kiedy ostatnio widziałeś słońce w dzień roboczy?” 41 proc. pracowników odpowiedziało „w październiku”, 22 proc. „na zdjęciu w intranecie”, a pozostali nie zrozumieli pytania.
– Ludzie wchodzą o ósmej i jest szaro. Wychodzą o siedemnastej i jest ciemno. Mamy pracowników, którzy w listopadzie znają dzień wyłącznie z tapety w laptopie – tłumaczy rzeczniczka firmy.
Przerwa dzienna odbywa się na tarasie na szóstym piętrze. Taras mieści 30 osób, a w firmie pracuje 400, więc dzień przydzielany jest według grafiku. Księgowość dostała poniedziałki, dział sprzedaży wtorki i czwartki, a IT zgłosiło, że nie potrzebuje.
Osoby, które o 15.30 mają spotkanie, otrzymują nagranie dnia w jakości HD. Pani Monika z działu kadr przyznaje, że obejrzała je trzy razy. – Najlepszy moment jest około 15.41, kiedy przesuwa się chmura. Tylko w tle słychać klimatyzację – mówi.
Dr hab. Zenon Półmrok z Instytutu Higieny Popołudniowej ocenia rozwiązanie jako krok w dobrą stronę. – Człowiek potrzebuje światła dziennego. Kwadrans na tarasie to niewiele, ale lepsze to niż nic. Problem pojawi się w grudniu, gdy słońce zajdzie, zanim pierwsza grupa zdąży dojść do windy – wyjaśnia.
Zarząd przygotował się także na ten scenariusz. W grudniu przerwa dzienna zostanie przeniesiona na 7.40 i będzie obowiązkowa dla wszystkich, którzy o tej porze są jeszcze w drodze do pracy.
