Pad do konsoli w półmroku
Sam A / Pexels

Dział kadr firmy logistycznej zatwierdził wniosek urlopowy na 19 listopada. Dokument przeleżał w segregatorach 13 lat, trzech prezesów i jedną przeprowadzkę biura.

REKLAMA

Pan Mariusz złożył podanie we wrześniu 2013 roku, kilka dni po premierze piątej części gry. W rubryce „termin” wpisał „jak wyjdzie szóstka”, a w rubryce „uzasadnienie” – „wiadomo”.

– Wniosek był formalnie poprawny, ale nie miał daty. Nie mogliśmy go ani przyjąć, ani odrzucić – wyjaśnia pracownica działu kadr, która prosi o niepodawanie nazwiska. – Przez lata przekładaliśmy go z segregatora do segregatora. Raz trafił do niszczarki, ale go wyciągnęliśmy, bo pan Mariusz co rano pytał, czy już.

W tym czasie pan Mariusz trzy razy zmienił konsolę, raz telewizor i dwa razy stan cywilny. Wniosek urlopowy pozostał jedynym stałym elementem jego życia. Co roku w styczniu dopisywał na nim długopisem „aktualne”, a przy każdym przesunięciu premiery – „nadal aktualne”.

Sprawa ruszyła, gdy wydawca po raz kolejny potwierdził datę 19 listopada. Dział kadr przez dwa tygodnie analizował, czy podanie się nie przedawniło. Ostatecznie uznano, że wygasł tylko podpis kierownika zmiany, który od 2019 roku pracuje u konkurencji.

Firma szacuje, że 19 i 20 listopada nieobecnych będzie 40 proc. załogi. Zarząd rozważa ogłoszenie na te dni inwentaryzacji, bo i tak nikt nie przyjdzie.

– Mam wszystko rozpisane. Czwartek gram, piątek gram, weekend gram, a w poniedziałek coś mnie złapie – mówi pan Mariusz. – Złożyłem już wniosek na siódemkę. Na wszelki wypadek na rok 2039.