Pistolet dystrybutora w baku samochodu
Engin Akyurt / Pexels

Kierowca z Kujaw śledzi maksymalne ceny jak prognozę pogody. Na stację jeździ średnio dwa razy dziennie, w tym raz po to, by sprawdzić, czy nie jest za wcześnie.

REKLAMA

Od października maksymalne ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach wyznacza obwieszczenie ministra energii, wydawane w ramach trzeciej odsłony programu „Ceny Paliwa Niżej”. Pan Kazimierz z Grudziądza, który jeździ dostawczym dieslem, uznał, że tankowanie do pełna jest w tych warunkach lekkomyślnością.

– Jak zatankuję do pełna, a jutro jest taniej o cztery grosze, to stoję z sześćdziesięcioma litrami przepłaconego paliwa i nic nie mogę zrobić. Jak wezmę trzy litry, ryzyko jest pod kontrolą – tłumaczy. Obwieszczenia czyta wieczorem, po prognozie pogody, a w ważniejsze dni przed nią.

Pan Kazimierz prowadzi zeszyt, w którym zapisuje każde tankowanie. Od 3 października był na stacji 74 razy i średnio tankował 3,2 litra. Najdroższe tankowanie przypadło na weekend 10–12 października, kiedy diesel kosztował 8,06 zł. W zeszycie jest opisane jako „czarny weekend”.

Pracownica stacji przy wyjeździe na Toruń, która prosi o niepodawanie nazwiska, zna pana Kazimierza z widzenia i z paragonów. – Przyjeżdża z kanistrem na dwa litry i baniakiem na litr. Jak cena idzie w dół, płaci kartą. Jak w górę, gotówką, bo mówi, że wtedy mniej boli. Raz zatankował za 7,99 zł, bo tyle miał w drobnych – mówi.

Dr Ewelina Tankowska z Instytutu Ekonomii Przydrożnej uważa tę strategię za racjonalną. – Polski kierowca nauczył się, że cena paliwa jest decyzją administracyjną. Skoro można ją przewidywać jak pogodę, można też tankować jak się bierze parasol: na krótko i tylko wtedy, gdy trzeba. Problem pojawia się, gdy na dojazd do stacji spala się więcej, niż się tankuje – ocenia.

Według zeszytu pan Kazimierz zaoszczędził od początku października 4,12 zł. Dojazdów na stację nie wlicza, bo, jak tłumaczy, to inna rubryka. Program ma obowiązywać do końca roku. 31 grudnia pan Kazimierz zamierza wreszcie zatankować do pełna, ale dopiero wieczorem, kiedy będzie pewien, że to ostatnie obwieszczenie.