
Badanie na chodniku w centrum miasta trwało trzy dni. Piesi odpowiadali chętnie, ale użytkownicy hulajnóg mijali stanowisko z prędkością, przy której nie da się zaznaczyć krzyżyka.
Z sondażu opublikowanego w czwartek wynika, że rośnie poparcie dla ograniczeń w korzystaniu z elektrycznych hulajnóg. Pani Joanna z Wrocławia, która od dwunastu lat prowadzi uliczne badania opinii, zbierała odpowiedzi do podobnej ankiety na chodniku przy jednej z głównych ulic w centrum.
– Piesi zatrzymywali się sami. Część od razu pytała, gdzie się podpisać, a jeden pan pokazał mi siniaka i poprosił, żeby doliczyć go do próby badawczej. Problem był z drugą stroną. Użytkownicy hulajnóg przejeżdżali obok mnie tak szybko, że zdążyłam powiedzieć tylko „Dzień dobry” – mówi pani Joanna.
Żeby zachować reprezentatywność badania, ankieterka kupiła w poniedziałek własną hulajnogę. Formularze przypięła do kierownicy, długopis przywiązała sznurkiem. Pierwszego respondenta dogoniła po 400 metrach, na przejściu dla pieszych, którego żadne z nich nie zauważyło.
Wyniki drugiej części badania są stabilne. Użytkownicy hulajnóg w większości uważają, że problemem są piesi, którzy chodzą po chodniku bez kierunkowskazu, oraz krawężniki, stawiane bez żadnych konsultacji społecznych.
Dr Wawrzyniec Krawężnik z Instytutu Ruchu Nieuporządkowanego nie jest zaskoczony. – Poparcie dla ograniczeń jest najwyższe wśród osób, które w danej chwili idą, a najniższe wśród tych, które w danej chwili jadą. Ta sama osoba potrafi zmienić poglądy w ciągu kilku sekund. Wystarczy, że zsiądzie – wyjaśnia.
Pani Joanna zakończyła badanie w środę. W ostatnim formularzu, wypełnionym w trakcie jazdy, odpowiedziała sama sobie, że jest zdecydowanie przeciw ograniczeniom. Ankiety przekazała zleceniodawcy razem z mandatem za jazdę po chodniku.
