Balkony bloku mieszkalnego
Jan van der Wolf / Pexels

Mecz z mistrzem Polski rozpoczął się w dzień roboczy, w porze obiadowej. W czwartek rano do oddziału ZUS wpłynęło więcej zwolnień ze środy niż w szczycie sezonu grypowego.

REKLAMA

Trzecioligowa Siarka Tarnobrzeg pokonała w środę 1:0 mistrza Polski Lecha Poznań i awansowała do 1/8 finału Pucharu Polski. Mecz rozpoczął się o 12:30, w zwykły dzień roboczy. W czwartek rano do miejscowego oddziału ZUS wpłynęło więcej zwolnień lekarskich ze środy niż w najgorszym tygodniu ubiegłorocznej grypy.

– Najczęstsze rozpoznanie to ostre zapalenie gardła. Objawy pojawiały się zwykle około 12:15 i ustępowały w 64. minucie, kiedy padła bramka. Część pacjentów zgłosiła nawrót w doliczonym czasie gry – mówi pracownik oddziału, który prosi o anonimowość.

Kontrolerzy mają utrudnione zadanie. Osób, których w środę nie było w domu, nie było też na stadionie, bo ten był pełny. Kibice oglądali mecz z balkonów okolicznych bloków, a część z nich wynajęła balkony od sąsiadów na godziny.

Pan Zbigniew z Tarnobrzega przyznaje, że był na zwolnieniu. – Lekarz rodzinny wypisał mi L4 bez badania, bo się spieszył. Sam miał bilet na trybunę za bramką. Siedzieliśmy potem obok siebie. Przy golu zbadał mi gardło i potwierdził, że jest zdarte – mówi.

Sprawę komplikuje historia. Siarka pokonała Lecha 1:0 także 28 października 1995 roku, dokładnie 31 lat wcześniej. Pan Zbigniew na tamtym meczu również był na zwolnieniu. ZUS rozważa, czy oba przypadki traktować jako jedną chorobę przewlekłą.

Pracodawcy z regionu przyjmują wyjaśnienia ze zrozumieniem. Jeden z nich zapowiedział już, że jeśli Siarka wylosuje w 1/8 finału kolejną drużynę z Ekstraklasy, zakład zamknie się na cały dzień z powodu epidemii.