Dłonie trzymające rozłożoną gazetę
Ron Lach / Pexels

Mieszkaniec Mazowsza w 2020 roku podpisał na bazarku listę poparcia. Przez sześć lat partia prowadziła go przez kolejne rozłamy, a on był przekonany, że dostaje newsletter.

REKLAMA

Pan Grzegorz z Wyszkowa dowiedział się w niedzielę z lokalnego portalu, że zarząd Polski 2050 usunął go z partii za działanie na jej szkodę. Informacja ukazała się dzień po tym, jak z tego samego powodu z ugrupowania usunięto byłą przewodniczącą Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Wcześniej szef klubu parlamentarnego partii przyznał, że o jej odejściu z rządu jego środowisko dowiedziało się z mediów.

– Najpierw pomyślałem, że chodzi o innego Grzegorza. Potem żona znalazła w szufladzie kartkę z 2020 roku. Podpisałem na bazarku listę poparcia, bo pan przy stoliku był bardzo miły i miał termos z herbatą. Od tamtej pory dostawałem SMS-y o zjazdach, ale myślałem, że to newsletter – mówi pan Grzegorz.

Z dokumentów, które otrzymał, wynika, że przez sześć lat przeszedł z partią przez wszystkie etapy jej rozwoju. W styczniu oddał głos w wyborach przewodniczącego, choć tego nie pamięta. Po rozłamie, w którym część posłów założyła klub Centrum, system przypisał go do obu stron jednocześnie. Przez pół roku dostawał więc dwa newslettery, które wzajemnie się wykluczały.

Osoba z regionalnych struktur partii, która prosi o anonimowość, tłumaczy, że decyzja była nieunikniona. – Pan Grzegorz od 2020 roku nie przyszedł na żadne zebranie, nie opłacił składki i nie odpowiedział na 187 SMS-ów. Nikt tego z nim nie uzgadniał, więc zarząd uznał to za działanie wbrew uchwałom organów statutowych. Członkostwo zostało wygaszone w drodze głosowania – mówi.

Dr hab. Remigiusz Frakcja z Instytutu Rozłamów Stosowanych uważa, że przypadek z Wyszkowa jest typowy dla późnej fazy rozwoju ugrupowania. – Na początku członkowie dowiadują się o decyzjach na zebraniach, potem z mediów społecznościowych. W końcu partia jest na tyle mała, że informacja szybciej trafia do telewizji niż do drugiego członka. Wtedy ludzie zaczynają dowiadywać się z mediów także o tym, że w ogóle byli w partii – ocenia.

Pan Grzegorz złożył w biurze regionalnym pisemną rezygnację z członkostwa w partii, z której został już usunięty. Biuro przyjęło pismo i obiecało, że zajmie się nim, gdy tylko dowie się o nim z mediów.