
Pan Stanisław z Prószkowa dostał pismo z informacją, że wkrótce otrzyma rozstrzygnięcie. Czternaście dni na odwołanie minęło, zanim listonosz dotarł do jego furtki.
Urząd gminy pod Opolem wydał decyzję o wydaniu decyzji w sprawie pana Stanisława z Prószkowa, który od marca czeka na zezwolenie na postawienie altany. Pismo trafiło do skrzynki w sobotę. Zawiera pouczenie, że od decyzji przysługuje odwołanie w terminie czternastu dni od dnia jej podpisania.
Decyzję podpisano 9 października.
– Zgodnie z przepisami termin liczy się od dnia podpisania, a nie od dnia, w którym adresat dowiedział się o istnieniu pisma. Pan Stanisław zdążyłby się odwołać, gdyby odebrał pismo przed jego wysłaniem – tłumaczy urzędnik z wydziału architektury.
Pan Stanisław uważa, że zrobił wszystko, co mógł. – Przez cały październik codziennie sprawdzałem skrzynkę. Raz nawet w niej siedziałem, żeby zdążyć przed listonoszem. Dowiedziałem się tylko, że za parę tygodni dostanę decyzję, od której będę mógł się odwołać w terminie, który już minął – mówi.
Urząd zapowiada, że sprawa zostanie rozwiązana polubownie. Pan Stanisław może wystąpić o przywrócenie terminu, składając wniosek o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o przywrócenie terminu. Wniosek rozpatrywany jest w ciągu trzydziestu dni, ale licząc od poprzedniego terminu.
Dr hab. Walenty Pieczątka z Instytutu Procedur Niekończących się uważa, że przypadek jest podręcznikowy. – Decyzja o wydaniu decyzji to konstrukcja o dużym potencjale. Jeśli wprowadzić jeszcze decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie decyzji, urząd jest w stanie zapewnić obywatelowi pełen komplet pism bez konieczności załatwienia czegokolwiek – wyjaśnia.
Altana pana Stanisława stoi w ogrodzie od czerwca. Urząd zapowiedział, że w razie wydania pozytywnej decyzji dopuści ją do użytku z mocą wsteczną.
