Pusta sala konferencyjna ze stołem i krzesłami
Jason Hu / Pexels

Zarząd firmy doradczej uznał, że pracownicy toną w kalendarzach. Dzień wolny od spotkań wypadnie w środę, o ile nie zderzy się ze spotkaniem podsumowującym.

REKLAMA

Firma doradcza z warszawskiej Woli ogłosiła wprowadzenie dnia bez spotkań. Decyzja zapadła na spotkaniu zarządu, które trwało cztery godziny i zostało przez uczestników określone jako „krótkie podsumowanie”.

– Zespoły informują, że nie mają kiedy pracować, bo od ósmej do osiemnastej uczestniczą w spotkaniach o tym, jak pracować. Środa będzie więc wolna od rozmów, kalendarzy i zaproszeń. Wyjątek stanowią spotkania wyjaśniające, na czym polega dzień bez spotkań – mówi rzecznik spółki.

Do uzgodnienia zasad zaplanowano cykl dziewięciu spotkań. Pierwsze odbędzie się w poniedziałek. Ostatnie, zatytułowane „Lessons learned”, ma podsumować pierwszą środę bez spotkań, ale system nie znalazł jeszcze środy, w którą wszyscy zaproszeni mają wolny kalendarz. Najbliższą wskazał w kwietniu.

Pani Beata z działu rozliczeń, od siedmiu lat pracownica firmy, przyjęła zmianę z ulgą. – W środę będę mogła wreszcie przeczytać maile z poniedziałku. Wcześniej nie miałam kiedy, bo w poniedziałek byłam na spotkaniu o mailach z zeszłego tygodnia – tłumaczy.

Dr hab. Eustachy Kalendarz z Instytutu Organizacji Czasu Zbiorowego ostrzega przed efektem przesunięcia. – Spotkań nie da się zlikwidować, można je jedynie przenieść. Obserwujemy, że po wprowadzeniu dnia bez spotkań liczba spotkań we wtorek i czwartek rośnie o 40 procent. Najczęściej mają one temat „Szybki sync przed środą” – wyjaśnia.

Zarząd zapowiada, że jeśli eksperyment się powiedzie, do końca roku wprowadzone zostaną kolejne dni bez spotkań. Ich liczba zostanie ustalona na spotkaniu, które zaplanowano na piątek, po obiedzie, w sali bez okien.