
Właściciel obiektu nazywa to pełnym wykorzystaniem powierzchni. Lokatorzy widują się raz w tygodniu, w piątek o 17:00, przy wymianie pościeli.
Prywatny akademik w Krakowie wprowadził nową formę najmu, w której jeden pokój jednoosobowy zajmuje dwoje studentów. Od niedzieli do piątku mieszka w nim student studiów stacjonarnych, w weekendy studentka studiów niestacjonarnych. Czynsz w wysokości 2900 zł dzielony jest proporcjonalnie do liczby nocy, co daje odpowiednio 2071 i 829 zł miesięcznie.
– Pokój stał pusty od piątku do niedzieli, bo studenci wyjeżdżają do rodziców. Tymczasem uczelniane akademiki mieszczą kilka procent chętnych, a reszta szuka czegokolwiek. Nie mogliśmy dłużej patrzeć, jak łóżko się marnuje – tłumaczy zarządca obiektu.
Kacper z Tarnowa, student drugiego roku informatyki, swojej współlokatorki nie zna. – Wiem o niej tyle, że studiuje zarządzanie, słodzi herbatę i w każdą sobotę przestawia łóżko pod okno. Ja w każdą niedzielę przestawiam je z powrotem. Tak wygląda nasza relacja – mówi.
Regulamin zabrania przebywania w pokoju obojgu najemcom jednocześnie. Wyjątkiem jest piątek między 17:00 a 17:15, kiedy następuje przekazanie kluczy, protokół zdawczo-odbiorczy i wymiana pościeli. Za każde rozpoczęte pięć minut ponad ten czas naliczana jest opłata jak za dobę hotelową.
Dr Grażyna Zmiennik z Instytutu Mieszkalnictwa Rotacyjnego uważa, że to dopiero początek. – Polski student przez lata płacił za łóżko, z którego korzystał w 70 procentach. Rynek po prostu usunął tę nieefektywność. Następnym krokiem będzie podział doby, bo student studiów dziennych i tak śpi w pokoju najwyżej od czwartej rano – ocenia.
Lokatorzy przyznają, że po sześciu tygodniach korespondencji karteczkami na lodówce chcieliby wreszcie porozmawiać dłużej niż kwadrans. Zarządca zaproponował im pokój dwuosobowy. Kosztuje 5800 zł i jest dostępny wyłącznie w środy.
