Drewniany stołek w pustym, nasłonecznionym pokoju
Washington Gama / Pexels

Pan Ryszard rządzi gminą od 1998 roku i nie zamierza rezygnować z doświadczenia. Zamierza za to zrezygnować z dotychczasowych danych osobowych.

REKLAMA

Wójt jednej z gmin pod Siedlcami złożył wniosek o zmianę imienia i nazwiska. To jego odpowiedź na czwartkowe głosowanie w Sejmie, w którym przepadł projekt znoszący limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Zabrakło dwóch głosów.

– Przepis mówi, że ta sama osoba nie może być wójtem dłużej niż dwie kadencje. Nie zabrania jednak startu komuś, kto nazywa się inaczej. W 2029 roku mieszkańcy zobaczą na karcie nowego kandydata, z bardzo długim doświadczeniem – wyjaśnia pan Ryszard, wójt gminy od 1998 roku.

Po zmianie wójt ma się nazywać Ryszard Nowy. Jak zaznacza, nazwisko wybrał ze względów programowych. Gabinet, sekretariat i stołek pozostaną bez zmian.

Kwestia stołka nabrała w gminie znaczenia, odkąd tuż po głosowaniu z rządu odeszła ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, tłumacząc, że wartości są dla niej ważniejsze niż stołki. Wójt nie widzi tu sprzeczności. – U nas stołek jest wartością. Siedziało na nim trzech wojewodów i biskup, kiedy przyjechał poświęcić remizę – mówi.

Dr hab. Bogumiła Przybysz z Instytutu Ciągłości Władzy Lokalnej uważa, że to zapowiedź szerszego zjawiska. – Rodzi się nowy typ kandydata: doświadczony debiutant. Przed wyborami w 2029 roku urzędy stanu cywilnego staną się najważniejszym ogniwem samorządu terytorialnego – ocenia.

Urzędniczka stanu cywilnego z regionu potwierdza, że wniosek jest kompletny. Dodaje, że od czwartku o ten sam formularz pytało już czternastu wójtów, a dwóch z nich też chce nazywać się Nowy.

Mieszkańcy gminy przyjęli decyzję ze spokojem. Większość i tak mówi o panu Ryszardzie po prostu „wójt”, a część najmłodszych wyborców była przekonana, że to jego nazwisko.