
W niedzielę cała Polska cofnie zegarki o godzinę. Wiśniewscy zostaną w lecie, jak co roku od dwunastu lat. Rytm ich życia wyznacza piekarnik, którego nikt w domu nie potrafi przestawić.
Wszystko zaczęło się w marcu 2014 roku. Pan Krzysztof przestawił wtedy na czas letni wszystkie zegary w domu oprócz jednego. Piekarnik do zabudowy ma cztery przyciski bez opisu, a instrukcja zginęła przy przeprowadzce.
– Próbowaliśmy wszystkiego. Dwa przyciski naraz, trzy przyciski naraz, wykręcanie bezpieczników. Raz zadzwoniłem na infolinię producenta. Po czterdziestu minutach konsultant przyznał, że u niego piekarnik od 2016 roku pokazuje 88:88 – opowiada pan Krzysztof.
Rodzina uznała, że łatwiej dostosować się do piekarnika niż piekarnik do rodziny. Obiad jest o 15:00 czasu piekarnikowego. Zimą oznacza to, że Wiśniewscy jedzą o 14:00, a dzieci przychodzą do szkoły godzinę przed woźnym.
– Na początku było ciężko. Teraz nawet pies się przyzwyczaił. Szczeka na listonosza godzinę przed tym, jak listonosz przyjdzie – mówi pani Ewa.
Zdaniem dr Anny Zegarek z Instytutu Chronobiologii Stosowanej to nie jest wyjątek. – Szacujemy, że w co trzecim polskim domu przynajmniej jedno urządzenie żyje w innej strefie czasowej. Najczęściej mikrofalówka i radio w samochodzie. W skrajnych przypadkach w jednym mieszkaniu działają trzy strefy, a domownicy spotykają się tylko w Wigilię – tłumaczy.
Pan Krzysztof ma już kolejny cel: zegar w samochodzie. Według niego od trzech lat wraca z pracy, zanim do niej wyjedzie.
