Przez pięć miesięcy nikt z 800 zatrudnionych nie zorientował się, że w dziale kadr od maja nie ma ludzi. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem.

REKLAMA

Wdrożenie przeprowadzono po cichu. Model językowy przejął wszystkie obowiązki działu: maile zaczynające się od „Hej Zespół! 🚀”, warsztaty z work-life balance w piątki o 18:30 i coroczne badanie zaangażowania, którego wyniki niczego nie zmieniają.

– Myślałam, że Karolina z HR wróciła wypoczęta z urlopu – mówi pani Agnieszka z księgowości. – Pisała tak samo: dużo emotek, zero konkretów. Zapytałam o podwyżkę i dostałam odpowiedź, że firma docenia moje zaangażowanie i wróci do tematu w kolejnym cyklu przeglądowym. Czyli normalnie.

Podejrzenia pojawiły się, gdy jeden z pracowników zapytał, ile zostało mu dni urlopu. Po raz pierwszy w historii firmy dostał odpowiedź po czterech sekundach. Była poprawna i nie odsyłała go do portalu pracowniczego.

Zarząd ocenia wdrożenie jako sukces. – AI jest dostępne całą dobę, nie bierze L4 i potrafi napisać „wiemy, że to trudny czas dla wszystkich” w 46 językach – mówi nam członek zarządu.

Firma rozważała kolejny krok, czyli zastąpienie zarządu. Projekt wstrzymano po tygodniu, gdy model przeanalizował kalendarz zarządu i zaproponował odwołanie 80 proc. spotkań.

Byli pracownicy HR, zwolnieni w maju, nie czują żalu. Każdy dostał od firmy maila z podziękowaniem za współpracę. Zaczynał się od „Hej! 🙌”.