
Pamiętasz jeszcze czasy, kiedy po trzydniowym taplaniu się w błocie w szczerym polu wracało się do domu, brało szybki prysznic i po dwóch godzinach snu szło w poniedziałek na ósmą rano do pracy? Nie? My też nie, ale mamy dla ciebie propozycję festiwalową, która łączy najlepszy smak, muzykę, celebrację relacji i potrzebę krótkiej drzemki po 17:00.
Każda osoba, która zdmuchnęła już trzydzieści świeczek z urodzinowego tortu, doskonale zna ten stan: nocowanie poza domem, koncertowanie do pierwszej w nocy i, o zgrozo, spanie w przemokniętym namiocie zwieńczone wielotygodniowym powracaniem do zdrowia. W tym wieku zryw młodzieńczego szaleństwa ma swoje bolesne konsekwencje. A jednak gdzieś w głębi duszy wciąż tęsknimy za tą festiwalową atmosferą i poczuciem beztroski. Na szczęście nadeszła jesień – zbawienny czas w roku, kiedy można przestać udawać, że kochamy stać w zacinającym deszczu po zimnego burgera za 52 złote. Powiedzmy sobie szczerze: twoi znajomi też odetchną z ulgą – nie muszą już lajkować twoich rozmazanych relacji na stories, w których pierwszoplanową rolę gra twój wątpliwy lip-sync czy nieznajoma głowa zasłaniająca scenę, a dźwięk przypomina startujący helikopter w tunelu aerodynamicznym.
Przełom sezonów nie musi jednak oznaczać natychmiastowego zapadnięcia w przedzimowy letarg. Nadchodzi wydarzenie, którego line-up rozumie, że ciepły kocyk i wygodny fotel to wartość: Festiwal Kawy Tchibo.
Kiedy line-up dba o twój komfort (i kręgosłup)
Festiwal Kawy wystartował 29 września i nie jest to przypadkowa data. W Polsce tego dnia obchodzimy Dzień Kawy, a dwa dni później świętujemy go na arenie międzynarodowej. To doskonały czas na uszanowanie znaczenia tego napoju, docenienie wszystkich sennych dni, kiedy filiżanka ulubionej małej czarnej wyrywała nas z ramion Morfeusza po (nie)przespanej nocy. To też świetny moment na poszukanie nowych smaków. Okazji do eksperymentowania trochę będzie, bo Festiwal Kawy Tchibo potrwa aż do końca października. Koncepcja jest genialnie prosta: festiwal bazuje na dwóch rytuałach, które od pokoleń pomagają ludzkości przetrwać jesienną szarugę – piciu dobrej kawy i słuchaniu dobrej muzyki, ale wybór nut zostaje po twojej stronie. I dobrze, bo kto, jak nie ty, lepiej zna twój gust?
Era codziennych „little treats”
W świecie, w którym dorosłość bywa pasmem niekończących się powiadomień i deadline’ów, codzienne drobne rytuały stały się naszą podstawową tarczą obronną. Wystarczy chwila oddechu, dobra playlista w słuchawkach i kubek doskonałej, gorącej kawy. To kwintesencja kultury little treats. Mechanizm jest genialny w swojej prostocie: udało ci się przetrwać trudny dzień? Daj sobie małą nagrodę! Festiwal Kawy Tchibo to właśnie ukłon w stronę tych drobnych momentów wytchnienia. Nie musisz brać urlopu na żądanie ani wydawać połowy pensji, by poczuć festiwalowy klimat. Każde miejsce – domowy fotel, biurko w open space czy kanapa u najlepszego przyjaciela w deszczowy wtorek – to idealna przestrzeń, by urządzić sobie małą przerwę na ulubioną kawę!
Czas poszerzyć swoją kawową playlistę
W przeciwieństwie do tradycyjnych imprez masowych, gdzie ceny potrafią być równie wysokie, co za gofra nad Bałtykiem, Festiwal Kawy Tchibo jest wyjątkowo łaskawy dla portfela. Kampania przynosi solidne rabaty na kawy oraz akcesoria kawowe z asortymentu Tchibo – dostępne w sklepach własnych, sieciach partnerskich oraz na stronie tchibo.pl. To doskonały moment, by poszerzyć swoją kawową playlistę. Tchibo oferuje bogatą dyskografię kawowych nut w postaci ziarnistej, mielonej i instant. Niezależnie od tego, czy na twojej składance zagra głośne, ale krótkie espresso, nastrojowe cappuccino czy harmonijne latte na owsianym. Bez trudu dopasujesz kawę i akcesoria do swojego gustu.
Zajrzyj na https://www.tchibo.pl/, skorzystaj z festiwalowych okazji i skomponuj swój własny rytuał małych przyjemności. Bez błota, bez kolejek i – co najważniejsze – bez trzydniowej rekonwalescencji.
To jest ASZdziennik. Materiał reklamowy na zlecenie Tchibo.

ARTYKUŁ PARTNERA