
Nastąpił naturalny porządek rzeczy. Ktoś zrobił coś. Coś poszło w viral. Inni robią dokładnie to samo coś, ale nie nazywają tego inspiracją ani kradzieżą, tylko „trendem”.
Pamiętacie „babę z hotelu”? Tę, która wypranym z uczuć głosem opowiadała, gdzie się meldujemy, a gdzie pijemy wodę? Po ogromnym sukcesie antyreklamo-reklamy powstało tysiące realizacji, które kopiowały koncept promocji hotelu Elements Hotel&Spa. To może i miało jakiś sens, bo przynajmniej można było zaobserwować realia prac z perspektywy różnych pracowników, co tworzyło przestrzeń na choćby delikatne różnicowanie filmów.
Inaczej jest w przypadku postów pod wspólnym mianownikiem „zamknęliście mnie w lokalu”.
Wszystko wskazuje na to, że „trend” zapoczątkował facebookowy fanpage kebab Zahir (trudno wyśledzić to ze stuprocentową pewnością; nie jest to szczególnie oryginalny koncept, ale realizacja Zahira wydaje się jedną z pierwszych i najbardziej zasięgowych w ostatnim czasie). Napisali:
Ludziom przypadła do gustu wizja rozbisurmanionego klienta, który szaleje w królestwie pity i ayranu, dodając dzikie komentarze, takie jak: „Miensoooo”.
No i fajnie. Pośmialiśmy się.
Z tym, że mijają dni, a coraz więcej firm dochodzi do wniosku, że MEGA DOBRYM POMYSŁEM pomysłem będzie zrobienie dokładnie tego samego. I tak, dla przykładu, mamy identyczną realizację stworzoną przez Urząd Miasta w Łodzi, Kuchnię Vikinga i producenta saun ogrodowych.
Znajdą się ludzie, którzy nazwą to real time marketingiem, inni zauważą w tym leniuszkowe plądrowanie. Cała sytuacja wpisuje się w szerszą dyskusję o trendach i ich zasadności.
Bo z trendami jest trochę tak jak z przedszkolem. Gdy Tomuś ma zabawkę, to Krzyś też chcę taką zabawkę. Potem Krzyś dojrzewa i woli mieć swoje własne, dopasowane do swojego charakteru zabawki. Chyba że pracuje w marketingu. Wtedy chce zawsze dokładnie te same zabawki co ktoś, kto zrobił sobie fajną zabawkę, więc wyrywa ją z rączek i krzyczy, że jest jego, bo TO TAKI TREND.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
