Fot. Facebook/Mam Talent TVN

Okej, może nie śledzimy za bardzo „Mam Talent”, ale dotarło do nas, że ostatnio w programie dzieją się niesamowite rzeczy. Postanowiłyśmy to sprawdzić.

REKLAMA

Śledztwo zajęło kilka minut.

W programie dzieje się naprawdę wiele fantazyjnych sytuacji. Przytoczę wam kilka z nich. 

1. Na scenie pojawił się dueat IKARVS. Artyści przerobili czołówkę z Plebanii na rave’owy remix i brzmi to naprawdę szokująco super. 

2. Do „Mam Talent” przyszedł chłopak. Zaśpiewał. Normalna sytuacja. Aż nagle na widowni pojawił się jego brat, który postanowił go przyćmić i „spontanicznie” (dyskusyjne) wprosił się na scenę. Jurorzy pozwolili mu wystąpić, a prowadzący show Jan Pirowski dał chłopakowi złoty przycisk. 

I uwaga, teraz telewizyjne crème de la crème:  

3. Na scenę wkroczył mężczyzna, który zaśpiewał piosenkę. Poszło mu dobrze, jurorzy byli zadowoleni. Aż do momentu, gdy facet odłożył mikrofon i zaczął podciągać się na drążku. To ewidentnie speszyło jurorów, ale to nie koniec show, jakie przygotował. Mężczyzna zawołał na scenę swoją dziewczynę, z którą spotyka się od 5 miesięcy, a potem oświadczył się jej na scenie. To wszystko zajęło łącznie 4 minuty. 

No i co? Chyba należy po prostu pogratulować zdolności do dywersyfikowania show. 

To jest ASZdziennik, ale to prawda.