
Do drastycznego utrudnienia pracy doszło w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie. Personel mógłby spokojnie nie myśleć o aborcji i o ratowaniu życia kobiety, gdyby nie to, że Lela trafiła na oddział.
Kobieta cierpi na niepowściągliwe wymioty, nie je, grozi jej perforacja przełyku, ma zaburzenia lękowe. Sytuacja jest dodatkowo stresująca w związku z tym, że kobieta nie mówi po polsku. Jest w piętnastym tygodniu ciąży.
Za przesłankę do przerwania ciąży wystarczy zagrożenie zdrowia lub życia. Mimo to, jak dowiadujemy się z tekstu Oliwii Gęsiarz dla OKO.press, szpital twierdzi, że nie ma podstaw do wykonania aborcji. Kobieta słabnie z każdym dniem.
Nagłówek jest, oczywiście, ironiczny (dodaję tę informację, bo mimo iż 99% naszych obserwatorów o tym wie, to zawsze znajdzie się ktoś, kto przestraszy się, że mamy serce po złej stronie. To zrozumiałe – sytuacja jest naprawdę szokująca i emocjonalna. Naszym celem jest możliwe jak największe nagłośnienie sprawy).
A jeśli łowicie nieironicznie koszmarne nagłówki, to jest na przykład taki, prosto z katolickiego portalu: „Matka nie rozumie języka, aborcyjni manipulatorzy chcą to wykorzystać. 15-tygodniowe dziecko w Olsztynie w niebezpieczeństwie”. Mehh.
Dość o nagłówkach. Oczekujemy zabiegu Leli, bo aborcja jest jej prawem.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
