
Już tłumaczę, o co chodzi.
2 lutego w Pensylwanii obchodzi się Dzień Świstaka. Z tej okazji ludzie robią naprawdę dziwne rzeczy:
Odwiedzają norkę świstaka Phila, co samo w sobie jest już całkiem creepy, a jeszcze bardziej creepy jest to, że go budzą.
Według tradycji, jeśli po przebudzeniu świstak zobaczy swój własny cień, to zima ustąpi dopiero za sześć tygodni. No i dokładnie tak się stało.
Przewińcie sobie do 11 minuty, żeby zobaczyć najbardziej bestialską formę budzenia:
Chcę, żeby mróz się już skończył, ale nie mogę mieć pretensji do Phila.
Po pierwsze, Phil najwyraźniej nie chce dawać ludziom złudnych nadziei, co warto docenić.
Po drugie, gdyby mnie z drzemki w cieplutkiej norce wyrwali jacyś dziwni mężczyźni w garniturach, też bym popatrzyła im się w cień. Z premedytacją. A nie zwiastowała wiosnę.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
