
To kolejny rok, w którym zachwycamy się inicjatywą łódzkiego zoo. To piękne, że w 2026 roku, w Walentynki, można kontynuować tradycję pożerania swoich eksów.
Łódzkie zoo umożliwia symboliczne zamknięcie rozdziału z eksem w bardzo spektakularny sposób. Wystarczy nadać karaczanowi imię byłego lub byłej, a potem zesłać go na pożarcie surykatkom. Hasło akcji to: „Miłość przeminęła, apetyt pozostał”. To piękne, chwalebne i słuszne. Jeśli nasz były partner nie spełnił naszych oczekiwań, być może uda mu się spełnić oczekiwania smakowe surykatki.
Łódzkie zoo podchodzi do sprawy bardzo profesjonalnie, toteż mamy do wyboru aż trzy pakiety „adopcyjne”.
1. Najtańszy pakiet za 50 zł sprawia, że nadajesz karaczanowi imię eksa i otrzymujesz certyfikat.
2. Ale jeśli ktoś po przygodach z eksem ma problemy z zaufaniem, pakiet za 150 zł umożliwia otrzymanie dodatkowo zdjęcia z konsumpcji. I w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by wszystkie wywołane zdjęcia z eksem zastąpić fotografią szczęśliwej i najedzonej surykatki. Albo, w zależności od nastroju, karaczana nazwanego imieniem byłego.
3. Pakiet trzeci, najbardziej prestiżowy, przewiduje osobiste nakarmienie surykatki. Tak, to oznacza wrzucenie swojego eksa prosto w głodną paszczę drapieżnego ssaka. Liczba miejsc jest ograniczona (ale zabawa nieograniczona).
Wydaje mi się, że to niewielki koszt, biorąc pod uwagę przewidywane uczucie ulgi. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę, że cały dochód z akcji trafi do fundacji Pangolin, która wspiera zagrożone gatunki. Można więc powiedzieć, że pomaga tym, którzy tego potrzebują, i niszczy tych najbardziej toksycznych (pozdrowienia dla waszych eksów).
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
