
Ofiarą własnej naiwności padła zorganizowana szajka przestępcza działająca na terenie całej Polski. Kryminaliści nie będą już czyhać na ofiary rabunku w ciemnych uliczkach i pytać, czy "mają jakiś problem". Ta strategia w końcu obróciła się przeciwko nim.
Uliczni opryszkowie z polskich grup o charakterze przestępczym skarżą się na toksyczne warunki pracy. Aż 98 na 100 pospolitych bandziorów boryka się ze stresem, frustracją i melancholią.
Wszystko przez wysłuchiwanie problemów Polaków, których chcieli jedynie obrabować.
– Tylko w ciągu ostatniego tygodnia Arkadiusz K. pseudonim "Kark", król podziemnego Ciechanowa, ze łzami w oczach musiał wysłuchać kilkunastu godzin przygnębiających historii i problemów życiowych swych ofiar – opowiada nam Mirosław G. pseudonim "Głowa", jego herszt.
Chodzi m.in. o brak podwyżek inflacyjnych w pracy, problemy z ułożeniem sobie relacji w związku, trudności ze znalezieniem mieszkania do wynajęcia w rozsądnej cenie i w dogodnej lokalizacji, obawy o zmiany klimatyczne czy też trudności z zasypianiem.
Właśnie to dostają gangsterzy zamiast smartfonów, kosztowności, portfela i PIN-u do karty.
– Ofiary nie oszczędzają naszym gangsterom nawet historii o codziennych, małych dramatach – skarży się "Głowa". – Najczęściej narzekają na domowników, którzy kupują za duże paczki miksów sałat i ich nie dojadają. Podobne obiekcje mają również wobec jogurtów i pieczywa.
Tak dłużej nie dało się rabować. Gdy apele do Sądu Pracy o ukaranie nieuczciwych kontrahentów zawiodły, gangsterzy postanowili, że nie będą dłużej kopać się z koniem.
Zamiast czyhać po zmroku na ofiary, wejdą do ich domów. Sami powiedzą im, jaki mają problem. I pomogą go rozwiązać. "Znajdź nas, zanim my znajdziemy was" - grożą. Zobaczcie.
Gang dzięki licznym ulicznym sondażom zrozumiał, jak dużym problemem Polaków jest marnowanie jedzenia. 60 proc. gospodarstw domowych marnuje jedzenie, a rocznie nawet 5 milionów ton nadającej się do spożycia żywności ląduje w koszach.
Najwyraźniej gangi dobiły targu z Foodsi. To apka, która pomaga rozwiązać problem marnowania żywności. Knajpki, sklepy czy piekarnie mogą dzięki Foodsi zaprosić użytkowników do odbioru jedzenia, którego nie udało się danego dnia sprzedać.
Wszyscy wygrywają: lokal zyskuje nowych fanów i ogranicza straty, a użytkownicy mogą cieszyć się pysznym jedzeniem w niskiej cenie.
Gangi też są zadowolone. Dzięki nim i Foodsi Polacy będą mieli o jeden problem mniej i może wreszcie przestaną narzekać.
To jest ASZdziennik dla Foodsi - apki, która pomaga rozwiązać problem marnowania jedzenia.