
To wielki dzień dla wszystkich bydgoskich tramwajarzy. Z dumą mogą spojrzeć w oczy swoim autobusowym wrogaciołom i uśmiechnąć się delikatnie. W końcu na zakładowym festynie w Myślęcinku wszyscy będą równi.
Dla Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bydgoszczy nastał moment, który wielu uważało za niemożliwy. Dziś po raz pierwszy od lat na torach znajdowało się więcej tramwajów niż poza nimi. W biurach zajezdni przy ulicy Toruńskiej strzelają butelki Ostromecko i otwierane są kamyczki z Jutrzenki. – To najpiękniejszy dzień od 23 maja 2010 roku, kiedy zalało Toruń – mówi rzecznik bydgoskich tramwajów, Zenon Zwrotnica. – Nasze tramwaje były bocianami szyn: nigdy nie mogliśmy być pewni, czy wrócą. Przez lata bydgoszczanie przyzwyczaili się do niecodziennych widoków tramwajów balansujących na krawędzi torów, stojących w poprzek ulicy Jagiellońskiej na wysokości PKS-u czy wykonujących nieprawdopodobne skoki w trasie na Fordon. – W zeszłym roku pobiliśmy specjalny rekord dla papieża – uśmiecha się rzecznik. – Nasze tramwaje wykoleiły się dokładnie 2137 razy. To mały, ale piękny gest od miasta, które odwiedził Ojciec Święty w 99 roku. Jednak ostatnie działania MZK oraz inwestycje w nowoczesny tabor i szkolenia dla motorniczych zaczęły przynosić oczekiwane efekty. Świętując sukces, władze nie zapominają o historii. Przy Zielonych Arkadach powstanie Muzeum Wykolejonych Tramwajów. – Dodatkowo postanowiliśmy o zmianie przeznaczenia zajezdni Łoskoń – mówi Zwrotnica. – Wykorzystamy jej naturalne właściwości i zmienimy ją w pierwszy na świecie tramwajowy kosmodrom. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
