fot. StopCham, Canva

Jak autko robi bardzo szybko brum-brum, to policja nic nie może zrobić. Wiadomo. Udowodnił to kierowca zielonego Lamborghini, który robi sobie tor wyścigowy na autostradach.

REKLAMA

Kierowca zielonego Lamborghini od wielu tygodni traktuje awaryjny pas ruchu na A4 jako prywatną przestrzeń do wyprzedzania wolniejszych samochodów. A że jest szybszy od większości pojazdów na planecie, więc dużo wyprzedza.

Pierwsze nagrania auta pojawiły się już pod koniec czerwca. Od tego czasu co rusz na profilu Stop Cham pojawiają się kolejne pokazy Zielonego Przedłużacza.

Policja jest oczywiście bezsilna. Śledczym z Brzegu bardzo trudno ustalić kto też mógłby kierować tak wtapiającym się w tłum pojazdem. Wystarczą dwie minuty w internecie, by dowiedzieć się, że auto (i jego kierowcę) można znaleźć w okolicach jednej z katowickich galerii handlowych. Ale rozumiemy, że nie wszyscy muszą umieć korzystać z sieci WWW. Dla funkcjonariuszy byłoby łatwiej, gdyby za kierownicą szalał lider AGROuni albo kobieta po aborcji. Ehh... To jest ASZdziennik, ale to prawda.