
O, nie. Wszystko stracone. Oto kolejny raz, kiedy twoje życie uczuciowe okazuje się beznadziejną, żałosną katastrofą. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że koleś, z którym pieczołowicie pielęgnujesz znajomość poprzez lajki, serduszka i reakcje na story, jeszcze wczoraj był na pierwszym, może – moooże! – drugim miejscu na liście osób, które wyświetliły twoją relację, a teraz jest na... DZIEWIĄTYM?!
Co prawda nie wiesz do końca, jak działa algorytm szeregujący osoby na liście, ale to, że twój wybranek był wysoko, kiedy najwięcej o nim myślałaś, a teraz nagle jest niżej, nie może być przypadkiem, prawda?
Ale spokojnie, może nie jest tak źle. Może po prostu chodzi o to, że zaczął rzadziej korzystać z Instagrama. Wyjechał przecież na weekend, prawda? (Wiesz, bo sama każdą jego relację wyświetlasz w pierwszej minucie od opublikowania). Pewnie nie miał czasu na media społecznościowe. Albo miał słaby zasięg. Albo robi sobie detoks od telefonu.
A może ma to coś wspólnego z tym, że rzeczywiście rzadziej lubi twoje zdjęcia. Czy wstawiasz złe zdjęcia? Myślałaś, że to dobrze, że wstawiasz zdjęcia pokazujące twoje codzienne życie, ale może to z twoim codziennym życiem coś jest nie tak?
Pewnie miał dość oglądania twojej głupiej codzienności i twojej głupiej twarzy i pomyślał, zresztą zgodnie z prawdą, że swoim egocentryzmem próbujesz coś komuś udowodnić. No co, może nie próbowałaś udowodnić właśnie jemu, że masz super-normalne-choć-udane-i-zabawne-życie, a do tego jesteś tak spontaniczna, że wybierasz tylko fotografie, na których wyszłaś korzystnie? Żałosne.
No i się doigrałaś. Miała być miłość, braterstwo dusz, kochankowie zapisani w gwiazdach, a wyszło tak jak za każdym razem, od kiedy skończyłaś 12. rok życia. Może pogódź się już z tym, że Darcy w powieści twojego życia to nie ten z "Dumy i uprzedzenia", tylko ten z "Dziennika Bridget Jones". Tak, dobrze kombinujesz. To oznacza, że nie jesteś Keirą Knightley, tylko ofermowatą Bridget Jones. Brawo.
I pomyślisz sobie: no dobra, ale nawet Bridget Jones żyła długo i szczęśliwie z Markiem. Tak? Jesteś tego pewna? A widziałaś kolejne części?
O, czekaj. Polubił twoje zdjęcie. I relację. I napisał.
A więc jesteś Liz Bennet.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały całkowicie zmyślone.
