
Samokontrola, a może masochizm? 24-letnia Paulina z Warszawy testuje granice ludzkiej wytrzymałości.
Dotąd sądzono, że oglądanie kulinarnych youtuberów lub kuchennych reality shows nie jest możliwe bez przynajmniej paczki chipsów rekompensujących brak dostępu do apetycznego burrito, które właśnie zjada youtuber.
Okazuje się, że trzeba obalić ten mit.
Paulina obejrzała już ranking najlepszych kebabów z Radomia, test gruzińskiej restauracji po "Kuchennych Rewolucjach", gotowanie ziemniaczanej zapiekanki przez Roberta Makłowicza i tour po lokalnych, nietypowych pozycjach z menu McDonald's z całego świata.
I wygląda na to, że w ogóle to jej nie rusza. Mogą to być plotki, ale podobno obejrzała na Netfliksie całą "Akademię czekolady" i "Is it cake?", i ani razu nie sięgnęła nawet bo batonika.
Niewzruszona 24-latka widzi u swoich ulubionych youtuberów ciągnący się żółty ser, miski pełne tagliatelle z kurkami, apetyczne szparagi polane sosem holenderskim, doskonale przyrządzone jajka poche z idealnie płynnym żółtkiem, a odgłosy chrupania frytek i widelca wbijającego się w sulfet działają na nią jak najlepsze ASMR. A mimo tego sama nic nie je.
Mistrzyni zen? Królowa samokontroli? Poprosiliśmy Paulinę o wyjaśnienie tego niezwykłego wyczynu.
- Mój sekret? Zjedzenie połowy kurczaka z rożna przed seansem - zdradziła Paulina. - Ale muszę chyba zrobić przerwę od YoTube'a, bo z głodu zaczyna dzwonić mi w uszach.
A, nie. To na szczęście dzwonek do drzwi. Zamówiony Uber w końcu dojechał z jej kebsem i frytkami.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
