
Są momenty w życiu mężczyzny, które zapamięta na zawsze: pierwsze golenie, pierwszy pocałunek czy pierwsze zap*erdalanie po mieście 160 km/h. Nie ma jednak na świecie nic piękniejszego niż brak uśmiechu dziecka i okrągła rocznica niepłacenia alimentów.
Determinacja, nieustępliwość i niezłomność. To cechy potrzebne, by przez wiele lat unikać obowiązku alimentacyjnego. Wie o tym doskonale Mariusz, który nie płaci już ponad 4 lata. Dzisiaj świętuję piękną chwilę: nie wysłał alimentów na swojego syna Jana po raz 50. Z tej okazji zorganizował małe przyjęcie w jednym z kurortów na Wyspach Kanaryjskich. – Unikanie tego zobowiązania to moje ukochane hobby – opowiada Mariusz, popijając drinka z parasolką. – Kocham mojego smyka, ale jestem przekonany, że nie potrzebuje takich pieniędzy. Tysiąc złotych na dziecko? Przecież za to można przeżyć kilka miesięcy. Mariusz jest członkiem elitarnego Klubu Alimenciarza, który zrzesza w Polsce 600 000 osób. To miejsce dla wybrańców, którzy mają odwagę stanąć twarzą w twarz z obowiązkami i powiedzieć: "Nie, dziękuję. Wolę tego nie robić." Według danych "BIG InfoMonitor" na pieniądze może czekać nawet milion dzieciaków. Łącznie suma niezapłaconych alimentów to 14,1 miliarda złotych. – Każde dziecko powinno nauczyć się oszczędzania, najlepiej na swoich potrzebach. Życie jest ciężkie i nic się z tym nie da zrobić. Mnie też nic nie spadło z nieba – mówi Mariusz, zajadając awokado. – Mój ojciec też nie płacił alimentów i jakoś dałem sobie radę. Może kiedyś Janek też nie będzie płacił na swoje dziecko? Przepraszam... wzruszyłem się... To jest ASZdziennik. Prawie wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone, bo plaga alimenciarzy to prawda.
