
Czasem życie idzie nie po naszej myśli. Czasami, choć nie wiem jak byśmy się starali, rzeczywistość odbiega od naszych ambicji czy wyobrażeń. Jak zatem poradzić sobie z przytłaczającą i obezwładniającą myślą, że nie na wszystko mamy wpływ, a nawet to, na co mamy wpływ, może nie pójść tak, jak chcemy? I wreszcie: jak zaakceptować to, że prawdopodobnie nigdy, ale to nigdy nie odkamienimy tego czajnika?
Życie składa się z przypadków ze skłonnością do upadków. Czy jednak z każdego upadku musimy wstać? Dlaczego z góry odrzucamy ideę pozostania w stanie upadniętym, poddania się entropii i zaakceptowania stopniowego, choć postępującego kamienienia czajnika, z którego codziennie pijemy życiodajną wodę?
Odpowiedź jest prosta, choć w swej prostocie może wydawać się niewiarygodna: nie wszystko musi się zmieniać tak, jak byśmy chcieli.
W codziennym biegu życie upływa nam na martwieniu się o własne potrzeby, własne zachcianki, własne mniemanie. Zastanówmy się jednak: czy choć przez chwilę zatrzymaliśmy się i zastanowiliśmy, czy czajnik chce być odkamieniony?
Jakie mamy przesłanki, by myśleć, że przeznaczeniem czajnika być "czystym", "gładkim", bez "osadu"? W pędzie, któremu oddajemy się bez refleksji, łatwo zapomnieć, że to, co jest czystością dla nas, nie musi być czystością dla czajnika, a nawet: czystością DLA KAMIENIA.
Dlatego następnym razem, kiedy znów będziemy czuć wyrzuty sumienia na widok kamiennego osadu z twardej wody, pozbądźmy się swojego wybujałego ego, na chwilę przestańmy myśleć, że jesteśmy pępkiem świata i uszanujmy istnienie innych stanów świadomości niż nasz własny.
I może wtedy pokochamy kamień w sobie, a nie siebie w kamieniu.
Ała.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
