
Fenomen na Wawelu. Badacze zauważyli, że zmiennocieplny Smok Wawelski, który do tej pory w okresie zimowym zapadał w porównywalny do diapauzy stan letargu, teraz okrył się fioletowym futrem. To jednak niejedyne zmiany fizjologiczne, jakie zachodzą w znanym gadzie przed nadchodzącymi chłodnymi miesiącami.
Jak się okazuje, niezmienny od wieków Smok Wawelski wykształcił ostatnio także puchate uszy i wielkie, urocze oczka. Eksperci nie są pewni, dlaczego właśnie teraz możemy obserwować tak gwałtownie zachodzące zmiany.
– Przypuszczamy, że ma to związek z nadciągającą do Polski srogą zimą i... być może... potrzebą zdobycia nowych przyjaciół? – zgaduje biolog ewolucyjny, Jan Futrzasty, wskazując na rozczulające oczka gada.
Zdaniem badaczy nowy wizerunek Smoka Wawelskiego może być naturalnym następstwem jego długiego okresu osamotnienia i izolacji od ludzi.
– Cechy wyglądu, które niegdyś miały straszyć i komunikować wyższość nad owcami i szewczykami, teraz nie mają racji bytu. A samotność pozostała – dodaje Futrzasty.
Z doniesień świadków wynika również, że Smok coraz śmielej wchodzi w interakcje z przypadkowymi ludźmi, nieco nieporadnie naśladując ich głosy czy też oferując smoczą wróżbę w zamian za trochę towarzystwa. Wielu przechodniów twierdzi, że Smok kogoś im przypomina. Kogoś przyjacielskiego. Psotnego. Jedynego w swoim rodzaju. Kto to może być?
– Pamiętajmy jednak, że to nadal dzikie stworzenie całożerne, które zaledwie kilka wieków temu wypiło całą wodę z Wisły, tym samym wszczynając plotki o swoim rzekomym pęknięciu – zauważa Futrzasty. – Bez względu na jego nagłą zmianę wizerunku, apelujemy, aby nie traktować Smoka Wawelskiego jako zwierzątka domowego czy zabawki. Są lepsze alternatywy.
To jest ASZdziennik dla Hasbro.