
Pamiętacie niedźwiedzie z wrocławskiego zoo, które zajadały się majonezem? Teraz producent tego samego majonezu pomoże lemurom z Madagaskaru. I nadal nie jest to reklama – tylko fajna akcja, o której postanowiliśmy napisać.
Kilka miesięcy temu pisaliśmy o wspaniałych Całce i Przemisi – niedźwiedzicach mieszkających we Wrocławiu, które nie lubią przyjmować leków, ale lubią jeść majonez, co sprytnie wykorzystują ich opiekunowie.
No i wygląda na to, że producent majonezu lubi zwierzęta równie mocno, bo tym razem postanowił pomóc zagrożonym lemurom na Madagaskarze.
Jeśli nie wiecie (my nie wiedzieliśmy), na świecie istnieje około 20 gatunków lemurów, z których wszystkie są obecnie zagrożone wyginięciem. Przez susze, wycinkę lasów i ograniczanie zasięgu naturalnego występowania endemitów Madagaskaru populacja lemurów wari rudych i czarno-białych spadła w ostatnich dekadach o ponad 80%, a lemurów katta: o 97%.
Jakby tego było mało, kłusownicy wyłapują nielicznie występujące lemury i sprzedają je nielegalnie jako zwierzęta domowe (którymi nie są, bez względu na to, jak łagodnie by wyglądały).
I tu pojawia się majonez. Wrocławskie zoo i producent roślinnego Majonezu Kieleckiego rozpoczęli akcję, dzięki której 1% procent przychodu ze sprzedaży produktu trafi do Centrum Reniala, organizacji opiekującej się lemurami na Madagaskarze i wspierającej ogród zoologiczny oraz Fundację ZOO Wrocław – DODO.
– Dotychczas przekazaliśmy 34 tysiące złotych na opiekę, leczenie, rehabilitację, karmienie i przywracanie lemurów do środowiska – mówi Marta Gondek, prezeska Fundacji. – Sfinansowaliśmy budowę studni, co jest niezwykle ważne na wyspie, którą często dotykają susze. Ponadto sfinansowaliśmy budowę ogródka warzywnego, by opiekunowie lemurów mieli dostęp do własnych roślin, którymi lemury się żywią.
No i fajnie. A jeśli chcielibyście wesprzeć i lemury, i niedźwiedzie, możecie na przykład kupić wspomniany majonez i wysłać go wrocławskiemu zoo.
Albo zjeść. Ale wtedy nie wesprzecie kubków smakowych Całki i Przemisi. Wybór należy do was.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
