Fot. 123rf.com

Kilka deszczowych dni wystarczyło, by w lasach na całym Podhalu pojawiły się dorodne prawdziwki i borowiki. To wielka atrakcja dla turystów. Górale zapraszają już na grzybobranie. Rozliczenie od sztuki na bramkach przy wyjściu z lasów.

REKLAMA

To wielka atrakcja dla turystów, którzy mają dość skomercjalizowanych Krupówek i drogich dań w lokalnych karczmach.

- Łączymy przyjemne z pożytecznym - zapewnia nas pan Jędrzej, organizator "Zakopiańskiego Grzybobrania". - Można odetchnąć świeżym powietrzem, poobcować z naturą, a potem z uzbieranych skarbów lasu ugotować sobie w pensjonacie pyszną grzybową.

Wstęp do lasów jest całkowicie bezpłatny. Przy wejściu płacimy tylko 50 zł za łubiankę, którą potem można zabrać ze sobą do domu. Z metek, które każdego ranka zawiesza na grzybach pan Jędrzej, wynika, że ceny jak na początek sezonu grzybowego nie są wygórowane. Prawdziwka zbierzemy za 6,99 zł, a borowik to koszt 8 zł. Droższe są kurki, bo tutaj za dorodny okaz trzeba zapłacić 12 zł.

- Na razie nie prowadzimy sprzedaży jagód i poziomek. Owoce są bardzo małe i trudno przyklejać na nich cenówki - mówi pan Jędrzej.

Pomimo tego, grzybobranie pod Zakopanem dobra alternatywa dla dań w restauracjach.

Nie od dziś wiadomo, że zamawianie ryby kierując się ceną za 100 gramów to loteria: nigdy nie wiadomo, jak duża porcja sandacza trafi nam na talerz. Wybierając "Zakopiańskie Grzybobranie" klient sam decyduje, ile grzybów może zjeść, i na ile go stać.

Pan Jędrzej zaprzecza plotkom, jakoby jeden z grzybiarzy znalazł w ściółce leśnej cały słój marynowanych maślaków z Biedronki, a pogłoski o pieczarkach malowanych na kolor podgrzybków to już całkowita złośliwość.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.