
To historia o tym, że w Polsce łatwiej jest upokarzać i gnębić, zamiast udzielać pomocy i wsparcia. Pani Joanna z Krakowa zażyła tabletkę poronną, bo ciąża miała zagrażać jej zdrowiu. Poinformowała o tym lekarzy. I wtedy zaczęła się Polska.
Historię pani Joanny opowiedziała Renata Kijowska w reportażu TVN.
Pani Joanna poinformowała lekarkę o przyjęciu tabletek poronnych i sądziła, że jedzie do szpitala na badania. Na miejsce dojechała też jednak policja. I zaczęło się "przesłuchanie", to znaczy terroryzowanie i upokarzanie.
- Kazano mi się rozebrać, robić przysiady i kaszleć - opowiada pani Joanna. - Rozebrałam się. Nie zdjęłam majtek, ponieważ wciąż jeszcze krwawiłam i było to dla mnie zbyt upokarzające, poniżające, i wtedy właśnie pękłam, wtedy wykrzyczałam im w twarz: "Czego wy ode mnie chcecie?".
Policja cały czas traktowała panią Joanną jak przestępczynię.
- Czterech mężczyzn pilnowało jednej przestraszonej kobiety. Utworzyło kordon wokół pacjentki, utrudniało nam to pracę. Oni nie byli w stanie podać, dlaczego ta pacjentka jest przez nich zatrzymywana - opowiada jeden z lekarzy, który towarzyszył pani Joannie. Potem panią Joannę w eskorcie policji przewieziono do innego szpitala z oddziałem ginekologicznym. Policjanci zabrali jej laptopa i telefon.
Policja z Krakowa nie widzi w gnębieniu potrzebujących kobiet nic złego. Oświadczyła jedynie, że po że policjanci "byli na miejscu", bo "prowadzą śledztwo z artykułów mówiących o pomocy w aborcji i namowie do samobójstwa." Niczego złego w zdarzeniu nie widzą też "obrońcy życia".
Pani Joanna otrzymała pomoc od FEDERY.
Adwokatka FEDERY złożyła zażalenie do sądu na zatrzymanie rzeczy pani Joanny. Sąd ocenił zatrzymanie jako niezgodne z prawem. Nie było żadnych podstaw, by sądzić, że jej rzeczy mogły stanowić dowód w sprawie. Następny planowany krok w tej sprawie to domaganie się odszkodowania od Skarbu Państwa.
Przypominamy, że samodzielne zażywanie i posiadanie tabletek poronnych nie jest w Polsce zakazane. Więcej informacji znajdziecie np. u Aborcyjnego Dream Teamu. To jest ASZdziennik, ale to Polska.
