Fot. 123rf.com

Czy z Arturem jest wszystko w porządku? – martwi się o swojego opiekuna 5-letni Bazyl, retriever z Nowej Szkocji, który przez chaotyczne, jak by się zdawało, decyzje Artura zmuszony jest do kolejnej zmiany miejsca zamieszkania.

REKLAMA

– Co roku jest to samo – żali się swojej przybranej siostrze Wandzi, podczas gdy ich opiekun nerwowo próbuje zapiąć walizkę wokół kilkukrotnie przekraczającej rozmiar walizki góry ubrań, butów i ręczników.

Poprosiliśmy Bazyla o rozwinięcie tej przygnębiającej myśli.

– Mieszkam z Arturem już dobre cztery lata, a może i z osiem – opowiada toller, który nie zna się ani na liczbach, ani na kalendarzu gregoriańskim. – Co roku w okresie letnim Artur wydaje się mieć absolutnie dość naszego domu, pakuje wszystko, co najważniejsze, do kilku walizek i toreb, i jedzie z nami szukać nowego miejsca zamieszkania.

– To prawda – wtóruje mu Wandzia, trzyletnia terierka. – Na początku to było nawet ekscytujące, ale na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować. Nigdy nie wiemy, gdzie wylądujemy tym razem, i czy po dwóch albo iluś tam tygodniach...

– Na przykład pięćdziesięciu – podpowiada Bazyl niemający pojęcia o tym, ile to tydzień.

– ...albo pięćdziesięciu tygodniach i tak nie wrócimy do naszego mieszkanka na Kabatach.

Jak się okazuje, mimo wszystkich przygotowań do licznych przeprowadzek i stresu z nimi związanego, Artur koniec końców i tak zawsze decyduje się na powrót do miejsca, w którym dorastało rodzeństwo.

– Trzeba jednak przyznać, że kiedy znowu wprowadzamy się na Kabaty, Artur jest spokojniejszy przez dobre kilka godzin. Albo rok. Mniej więcej – mówi Bazyl.

Niestety, pieski nie znalazły jeszcze sposobu, aby powstrzymać Artura przed letnią kompulsją koczowania.

Jednak zawsze boją się, że tym razem to już naprawdę o nich zapomni.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.