
Właściwie to miała być sałatka, ale nie szkodzi! Jakie było zaskoczenie pani Magdy z Bydgoszczy, gdy po powrocie zamiast surowych warzyw znalazła w torbie 1,5 litra pysznego krupniku gotowego do jedzenia! Wszystko dzięki wyjątkowo dobrej pogodzie.
Kto gotuje i je gorące zupy w taki upał? Nikt, kto ma dla siebie choć odrobinę szacunku. Darowanemu koniowi nie zagląda się jednak w zęby - uznała pani Magda, która obiady na najbliższe dwa dni ma z głowy! Pani Magda kupiła dziś m.in. kilka marchewek, trochę ziemniaków, pietruszkę, cebulę, pora, natkę pietruszki, koperek, kaszę jęczmienną i butelkę wody niegazowanej.
Myślała o sałatce, chłodniku, kanapkach lub chrupaniu świeżej marchewki z jakimś dipem, ale klimat zgotował jej prawdziwą niespodziankę. Plastikowa butelka wody stopiła się, zagotowała, a wrzątek w niespełna 30 minut otulił warzywa. Gdy pani Magda dotarła do domu, pyszny krupnik można było podawać do stołu.
- Smakuje prawie jak u mamy - chwali pani Magda i stara się nie zwracać uwagi na inne dodatki, które kupiła, a które też pojawiły się w zupie. - Roztopiona czekolada z orzechami dodaje nieco egzotyki, a grzanki z chleba zapewniają zaskakującą chrupkość, niespotykaną w domowych krupnikach.
Choć upał podarował pani Magdzie pyszny krupnik, to dał też oręż w dłonie negacjonistom klimatycznym.
Od dziś stoją na stanowisku, że ryzyko kryzysu głodowego to mit, skoro temperatury wyższe raptem o kilka stopni pozwalają każdemu cieszyć się garnkiem pełnym zupy.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
