fot. 123ref.com, Borys CZONKOW/East News

CZY ONA SIĘ NIE MOŻE NAUCZYĆ?! K*RWA, TO JEST NIE DO POMYŚLENIA. JESTEM TWOIM SZEFEM I UWAŻAM, ŻE NIE NADAJESZ SIĘ DO TEJ ROBOTY. NA TWOJE MIEJSCE MAM 10 OSÓB, KTÓRE NIE BĘDĄ MI SZKŁA TŁUKŁY.

REKLAMA

W jednej z zakopiańskich karczm rozegrał się dramat godny finału "Janosika". Kelnerka Joanna przez cały wieczór pędziła po salach z tacami pełnymi szkła. Właściciel lokalu dzielnie motywował ją do "zap*erdalania jak meserszmit" i "k*rwa, ogarniania tych stolików szybciej, ja p*erdolę".

Niestety, chwila rozkojarzenia wystarczyła, by bezmyślna Joanna zdewastowała trzy kufle. Podobno potrącił ją pijany klient, który wytoczył się z płatnej toalety, ale szef nie wnika - dla firmy strata jest stratą. Pomimo gorzkiego smaku napoju, który znajdował się w szkle, będzie musiała za to słono zapłacić.

Niepisanym prawem panującym w wielu miejscach januszogastronomicznych, pracownicy ponoszą odpowiedzialność za wszelkiego rodzaju "szkody" powstałe podczas pracy. Sądziłxś, że rozbite naczynia to jedynie część zawodowego ryzyka prowadzenia lokalu? Że wszyscy właściciela machają na to ręką, bo i tak dostają szkło od producentów napojów i hurtowników?

Ha. Ha. Ha.

– Nie wiem, czy podniosę się po tym finansowo – mówi Joanna. – Zarabiam tutaj trochę poniżej minimalnej i większość wydaję na nocleg w pensjonacie właściciela. Za każdy kufel muszę oddać 150 złotych, więc jestem prawie 5 paczek w plecy... Szef ma rację: jestem nieudaczniczką.

– Myślę, że to dobra praca. Poprzeczkę stawiam wysoko, udzielam darmowych lekcji życia podniesionym głosem, a płacę tyle, żeby pracownik mógł odkryć siebie i zrozumieć, że jest gorszy, niż myśli, że jest. Dlatego to on nosi kufle, a ja rządzę tym biznesem – zaciąga się papierosem właściciel karczmy, Janusz Gąsienica-Januszewski. – Tak w gastro jest od pokoleń i to jedno z niematerialnych dziedzictw kulturowych Podhala. Mój dziadzio ludzi męczył, potem mój ojciec ludzi męczył, i teraz ja ludzi męczę. To tradycja.

Czytaj także:

Joanna postanowiła, że weźmie chwilówkę, by spłacić dług u swojego szefa. Okazało się, że zupełnym przypadkiem jej pożyczkodawcą jest pan Janusz.

– Panocku, a jakbyście tak napisali, że poszukuję ludzi do roboty, to by było pierwsza klasa. Nie wiem dlaczego, ale coraz mniej osób chce u mnie pracować – dodaje pan Janusz.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone. Ale w sumie mogłoby się wydarzyć.