
Otworzyłam się na życie w dostatku, a życie w dostatku otworzyło się na mnie. Oto moja historia.
Dawniej żyłam jak wy: spałam do ósmej, czytałam fikcję, traciłam czas na oglądanie seriali i wydawałam pieniądze na głupoty. Nie rozumiałam, dlaczego moje życie to pasmo niekończących się niepowodzeń, a ja ciągle liczę każdy grosz.
Teraz wiem, że tkwiłam w mindsecie niedostatku i sama siebie wpędzałam w błędne koło porażek. Jak przerwałam ten ciąg i uwolniłam się z pułapki nieudacznictwa?
To proste!
Przede wszystkim przestałam narzekać na swoją codzienność i stawiać się w roli ofiary. Jesteśmy przecież stworzeni do bycia zwycięzcami, zdobywcami, do realizowania swoich marzeń, pragnień, celów! Wszechświat chce nam sprzyjać i obdarzać nas wszelkimi łaskami; musimy być tylko na to gotowi i z otwartymi rękoma powiedzieć "Tak, podaruj mi wszystko, na co zasługuję, a zasługuję na wszystko, co dla mnie przygotowałeś".
Nie wylegiwałam się już do ósmej rano, aby w pośpiechu wyszykować się do pracy i zaczynać dzień w stresie. Postanowiłam wstawać o czwartej, czasem trzeciej. Czasem w ogóle się nie kładłam. Poranek zaczynałam od szklanki wody z cytryną, dwugodzinnej medytacji, godzinnego joggingu i trzygodzinnego treningu siłowego. Po treningu obowiązkowo zimny prysznic, kilka godzin lektury książek motywacyjnych i szybki power nap pomiędzy rozdziałami.
Przestałam też kupować kawę na mieście. Zamiast tego zainwestowałam w profesjonalny ekspres ciśnieniowy ze spieniaczem do mleka i zaczęłam prosić moją służbę o to, aby codziennie o ósmej pięćdziesiąt stawiała w moim gabinecie filiżankę cortado na organicznym mleku owsianym i espresso ze świeżo zmielonych ziaren brazylijskiej Arabiki.
Właśnie wtedy zauważyłam, że wraz z rzeczywistością zmienia się moje jej postrzeganie. Wraz ze świadomym, aktywnym kształtowaniem mojego bytu kształtuję swoją świadomość. Czy to naprawdę możliwe?, myślałam. Tak, odpowiadałam.
Ale nie postrzegajcie mnie jako kogoś wyjątkowego. Jestem taka jak wy, tylko kilka stopni kognitywnych dalej. W tym cyklu życia was wyprzedziłam, to prawda, ale w następnym – kto wie! – możemy wzrastać ramię w ramię i z uśmiechem iść w kierunku dobrobytu.
Dlatego pamiętajcie, że nigdy nie jest za późno, aby zmienić swoje życie. Jeszcze dziś możecie zmienić wszystko. Droga ta zapewne nie będzie łatwa i prosta; czeka was z z pewnością wiele wyrzeczeń, a na każde trzy kroki w przód czekają was dwa kroki w tył. Pamiętajcie, nie jesteście projektem, a duszą, która pragnie znaleźć się w odpowiednim polu energetycznym i właśnie tam nieskończenie kwitnąć.
A jeśli nie wiecie, jak zacząć; jak przestać się martwić i zacząć żyć; jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi... I jak, do diaska, zacząć wstawać przed świtem... Zdradzę wam pewien sekret: mnie pomógł dzwoniący o trzeciej trzydzieści telefon od mamy, która powiedziała mi zaspanym głosem, że zmarła moja daleka, choć ukochana ciocia, której majątek wyceniono na jakieś osiemset milionów złotych. Od tego momentu miałam już z górki.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
