
Padli ofiarą oszustwa? Magda i Jacek zapisali się na warsztaty z ceramiki, by rozbudzić w związku dawną czułość i namiętność. Jedyne, co dostali, to trochę surowej gliny, szkolenie z formowania talerza i z wypału w piecu elektrycznym. Wielkie rozczarowanie.
Liczyli, że ich związek rozkwitnie na nowo. Że dowiedzą się więcej o potrzebach swojego ciała i ducha. O swoich skrywanych namiętnościach. Wierzyli, że scementują coraz bardziej wątłe relacje.
- Od samego początku coś było nie tak - relacjonuje para. - Zamiast zapętlonej „Unchained Melody” Righteous Brothers pan garncarz włączył Radio Zet.
A potem było coraz gorzej. Okazało się, że muszą pracować na osobnych kołach garncarskich, a ich instruktor stanowczo rozdzielił ich, gdy tylko zdjęli t-shirty. Magda i Jacek wpadli najwyraźniej w szpony oszustów, którzy tylko podszywają się pod ekspertów. Z kursu garncarstwa wyszli jedynie z rękami oblepionymi gliną i dwoma kiepskimi talerzami, które nawet nie trzymają pionu i nie da się z nich normalnie zejść zupy.
"Zmysłowy" kurs okazał się bowiem nudnymi zajęciami z wałkowania, wykrajania, łączenia i wygładzania mulastej i lepiej skały osadowej. Trudno też nazwać szybkie szkolenie z BHP w pracowni garncarskiej i obsługi pieca wyjątkowo namiętnym doświadczeniem.
Magda i Jacek nie polecają tego kursu żadnej parze. Sami nadal będą jednak szukać nowych pomysłów na rozbudzenie swojego związku. Znaleźli już ofertę kursu gotowania kuchni włoskiej:
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
