Fot. 123rf.com

Tak w ogóle to jest przeciwnikiem alkoholu, wkurzają go sąsiedzi palący na balkonach, nie je mięsa i hejtuje reklamy wędlin na Facebooku. No ale na festiwalu się nie liczy - ustalił Piotrek, który pije trzecie dziś piwo, kupił papierosy i właśnie zamówił burgera ze średnio wysmażoną wołowiną, bo do food trucka wege była za długa kolejka.

REKLAMA

Piotrek wie, że to weekend poza czasem.

Że to miejsce poza przestrzenią.

Że to organizm, którego wątroba, płuca i nerki na trzy dni wymykają się zasadom tradycyjnie rozumianej fizjologii i pracują w sposób nieznany współczesnej medycynie.

Mózg Piotrka działa w trybie festiwalowym i doskonale to sobie racjonalizuje. Wie że alkohol, susze wszelkiego rodzaju oraz mięso spożyte na festiwalu nie łamią zdroworozsądkowych zasad codziennego życia.

Piotrek nadal jest tym samym odpowiedzialnym mężczyzną, jak na co dzień. Festiwal wymaga jednak festiwalowej odpowiedzialności.

Dlatego, zamiast być odpowiedzialnym konsumentem, partnerem czy pracownikiem poważnej firmy, Piotr na festiwalu odpowiedzialnie owija butelkę wódki w śpiwór, by ochrona na polu namiotowym jej nie wymacała.

Wraz z chwilą założenia opaski Piotr pojął też wiele innych prawd i zasad rządzących nadchodzącym weekendem.

To nie są prawdziwe pieniądze - doszedł do wniosku, płacąc 40 zł za frytki. To są prawdziwi przyjaciele - zrozumiał, zdradzając sekrety swojego życia przypadkowym osobom czekającym do toi-toia. To koncert mojego życia - uznał, słuchając playlisty puszczonej ze smartfona jakichś nastolatek na polu namiotowym. Jutro wstanę rześki, wypoczęty, i na pewno wytrzymam takie życie przez trzy dni - ustalił ze stuprocentową pewnością.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.