
Jeśli to was nie wzruszy, to już chyba nie mamy rady na wasze serca twarde jak głaz. Podczas pożaru w Limie, stolicy Peru, Sebastián Arias wspiął się na drugie piętro, aby uratować 25 uwięzionych tam szczeniaczków.
Z nagłówka tego artykułu zapewne domyślacie się, że akcja ratownicza zakończyła się sukcesem.
Pożar, z którym strażacy walczyli cztery godziny, nie powstrzymał mężczyzny przed wejściem na balkon, wybiciem okna na drugim piętrze i wejściem na dach, skąd zaczął wynosić 25 (!) szczeniaków. Pod budynkiem czekali już inni ochotnicy z materacami i prześcieradłami, w które łapano szczeniaczki ostrożnie zrzucane na dół przez Kolumbijczyka.
Jak powiedział bohater, sam ma pieska i nie wyobraża sobie, że mógłby zginąć w pożarze:
– Zobaczyłem szczeniaka na rogu [dachu]. Sam mam takiego cudownego zwierzaczka i za nic nie chciałbym, żeby mój pies spłonął żywcem. Słuchałem tych pisków i jęków i nie chciałbym, żeby tak umarł. Kocham psy, są fascynujące.
Jak się okazało, Arias był pracownikiem magazynu, w którym wybuchł pożar, dzięki czemu wiedział, jak dotrzeć do uwięzionych szczeniaczków. I chwała mu za to.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
