Fot. Oleg Marusic/REPORTER

O nie! Godzina 20:00 coraz bliżej, a w Pałacu Prezydenckim panuje wielkie zamieszanie. Andrzej Duda nie może odczytać ani słowa z orędzia, które ma wygłosić przed całym narodem.

REKLAMA

Do tej pory wszystko szło jak z płatka.

Garnitur wyprasowany, transmisja w TVP zaklepana, ekipa filmowa w pełnej gotowości. Koszmar zaczął się, gdy Andrzej Duda otrzymał swoje orędzie i próbował trenować przed lustrem.

- Czy tu jest napisane "k...asz... tanowiec"? Mam dzisiaj mówić o kasztanowcach? A dalej "gżegżółki". Czy one jedzą kasztany? - pyta swoich doradców prezydent, który próbuje odszyfrować treść swojego wystąpienia. - Czy drugie zdanie zaczyna się od "marakuja"? Mogę mówić o marakui, jadłem raz taki jogurt. Ale jeżeli to jednak "Marakesz"? "Marakas"? "Makaron"? Nie chcę, żeby wyszło głupio.

Do Pałacu Prezydenckiego wezwano już sztab grafologów, którzy mają pomóc Andrzejowi Dudzie w odczytaniu i wygłoszeniu jego przemówienia. Na razie rezultaty nie są satysfakcjonujące.

Prezydent już jest prawie pewien, że orędzie ma zacząć od "Gżegżółka i oscyloskop zaplątały pudle przy orzechowym ząśkdlwowzcd. Procesor. 356 Darii Zawiałow hasztag koper. Donica. Ciasto rozwałkuj na cienkie warstwy gruźlicy. Bż. Edward Stachurarara. Proszę dać mi grzałkę. Przełęcz Krzyżne. Parapet nie lubi sosu myśliwskiego". Ale co dalej?

Jak uspokaja jednak Kancelaria Prezydenta, dzisiejsze orędzie nie zostanie odwołane. Andrzej Duda podpisał się już pod orędziem i potwierdził, że podtrzymuje każde zdanie. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.