
Co rano wizualizujesz sobie, że mkniesz po stadionie jak gepard, tłum wiwatuje, a ty ocierasz pot z czoła, by potem, ku zachwytowi leniwców spod znaku burgera, spałaszować zdrową przekąskę? Brzmi super. Szkoda, że masz słomiany zapał i jedyne, co jesteś w stanie osiągnąć to umartwianie się przez tydzień. Dlatego specjalnie dla ciebie przygotowaliśmy najgorszy plan treningowy, który sprawi, że na zawsze zniechęcisz się do bycia fit i już nigdy nie przyjdzie ci do głowy, by wykonać jakąkolwiek aktywność!
Dzień 1: Wstań o 2:30. A potem o 3:30. I o 4:00
Jeśli naprawdę zależy ci na byciu fit, musisz liczyć się z poświęceniami. Pokaż, że traktujesz swoje życie z powagą i zacznij wcześniej niż cała reszta ogłupionego spaniem społeczeństwa.
Albo można tez inaczej. Możesz wykorzystać smartwatch lub tracker marki fitbit, która jest od ciebie mądrzejsza, bo zawiera funkcję Profilu Snu. Dzięki niej dowiesz się, o której godzinie należy wstać, by się zdrowo wyspać. Wtedy jednak trudniej o zniechęcenie się i rzucenie ćwiczeń po tygodniu. Twój wybór.
Dzień 2: Wszystko jest siłownią
Zmień swój mindset. Nigdy nie przestawaj ćwiczyć. Niech sport będzie twoją pierwszą myślą po przebudzeniu. Zaplącz się w kołdrę, robiąc pół pompki. Skłon do kapci. Przysiad płaczu. Oprzyj się o ścianę. Wypisz na niej słowo „fit”. Sto razy. Osuń się na podłogę i zaśnij po intensywnym treningu. Nie zapomnij o martwym ciągu w trakcie zasypiania.
Możesz też zrobić coś szalonego. Na przykład rzucić okiem na monitorowanie tętna w swoim fitbicie, by zrozumieć, że czas odpocząć. Odpoczynek jest dla ludzi, którzy chcą, by aktywność fizyczna była przyjemna. Czy jesteś jedną z tych osób?
Dzień 3: Zestresuj się
Halo, to już przecież trzeci dzień twojej metamorfozy! Poświęć cały dzień na wizualizowanie najgorszych scenariuszy. Możliwe kontuzje wynikające ze zbyt intensywnych ćwiczeń? Zastanawiałeś się, czy zakup drogiej bułki 5 lat temu był mądrą decyzją? W jakim miejscu byś był_, gdybyś zdecydował się na tanią kajzerkę? Czy oposy to sztucznie powiększone myszy? Czy kiedykolwiek znajdziesz kogoś, kto wydłubie ci z pleców kleszcza?
Dzień 4: Cheat day
Oszukuj wszystkich (w tym siebie), że ćwiczysz. Załóż smartwatch fitbit Versa 4 swojemu szalejącemu na kołowrotku chomikowi. Jeśli nie masz chomika – poproś kogoś, żeby przyniósł ci chomika. Ty nie możesz. Bo ćwiczysz. Hehe.
Choć zawsze możesz ukraść urządzenie chomikowi i ćwiczyć w swoim tempie. To, że podejdziesz do ćwiczeń odpowiedzialnie, będzie największym zaskoczeniem.
Dzień 5: Cheat day 2
W ćwiczeniach najważniejsze są powtórzenia, więc powtórz swój cheat day. Przeproś chomika.
Dzień 6: Myj obcym ludziom okna
Nie ma nic bardziej fit niż zamaszyste ruchy rąk przy myciu okien. Wykorzystaj to, wspierając lokalną społeczność czystymi szybami.
A jeśli komuś nie spodoba się twoja pomoc – uciekaj, obijając się o wszystkie napotkane przeszkody. To zwiększy adrenalinę, a adrenalina wydaje się fit.
Dzień 7: Kapitulacja
Krzyknij dość i odpuść sobie całe to fit życie po tygodniu udręki.
Jeżeli jednak zamiast planu, który przypomina tortury wolisz ćwiczyć tak jak chcesz, mamy dla Ciebie rozwiązanie.
Z szeroką biblioteką trybów sportowych dostępną w smartwatchach i trackerach marki fitbit testowanie różnych aktywności będzie prostsze niż myślisz! Krokomierz doda Ci motywacji, a usługa Fitbit Premium z Oceną Codziennej Gotowości, poinformuje czy Twój organizm jest już gotowy na trening, czy jednak powinien jeszcze odpocząć – a wszystko to by zniechęcenie się już nigdy nie wchodziło w grę. To jest ASZdziennik dla fitbit. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.