Fot. 123rf.com

Czy wegańskie lobby dopnie swego? Czy czeka nas rewolucja w sklepach mięsnych? Międzynarodowe Stowarzyszenie Wegan i Wegetarian pracuje nad projektem ustawy zakazującej branży mięsnej używania warzyw i owoców do nazywania produktów pochodzenia zwierzęcego.

REKLAMA

Przypomnijmy, że spór wegan z branżą mięsną rozgorzał z powodu kaszanki.

Jak zwrócili uwagę miłośnicy jęczmiennej i gryczanej, w składzie typowej kaszanki znajdują się jedynie śladowe ilości kaszy. Resztę stanowią składniki pochodzenia zwierzęcego: głównie krew, wątroba i skórki wieprzowe.

Tak zwana "klauzula kaszankowa" wzbudza panikę producentów wędlin. Zdaniem wegan, nazywanie mięsnych alternatyw takimi samymi lub podobnymi nazwami, jak oryginalne warzywne lub owocowe produkty, wprowadza konsumentów w błąd.

- Wykorzystanie tradycyjnych nazw produktów roślinnych, takich jak „kasza” w przypadku kaszanki czy "ziemniaki" dla jelita zwanego „kiszką ziemniaczaną” z dodatkiem ziemniaków, wprowadza dezorientację wśród klientów - czytamy w komunikacie Międzynarodowego Stowarzyszenia Wegan i Wegetarian.

Na kaszance żądania wegan się nie kończą.

W stowarzyszeniu trwa debata, czy nazwa "boczek" nie przypomina za bardzo "boczników", i czy producenci wędlin mają prawo do użycia cząstki "kieł" w "kiełbasie", bo może być mylące dla miłośników kiełków z rzodkwi.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.