Fot. 123rf.com

Myśliwi dobrze wiedzą, że wilk to straszne zwierzę, które tylko czyha, by pożreć pierworodne dzieci Polaków, spalić im domy, posypać ziemię solą i merdać potem na ludzkich grobach. Dlatego tak często myśliwi występują w obronie rolników i oferują pomoc w pozbyciu się tych groźnych bestii. A teraz przyjdzie im się zmierzyć z jeszcze groźniejszym przeciwnikiem.

REKLAMA

W Polsce mieszka zaledwie 2 tysiące wilków, a myśliwych jest aż 116 tysięcy. Podczas gdy te pierwsze trafiły na listę zagrożonych gatunków objętych ochroną, tych drugich jest coraz więcej.

W Polsce nie zarejestrowano przypadków ataków wilków na ludzi. Nie można powiedzieć tego samego o myśliwych: wystarczy przypomnieć o rowerzystach, grzybiarzach i własnych kolegach, których pomylili z dzikami. Wilkom nie zdarza się pomylić człowieka z dzikiem.

To prawda, że myśliwi też regularnie urządzają sobie polowania na zwierzęta. W odróżnieniu od wilków, często robią to jednak nie po to, by zdobyć pożywienie, ale dla czystej przyjemności.

– Proszę sobie wyobrazić, że wygłodniały myśliwy potrafi zjeść nawet 2 kg mięsa tygodniowo - ostrzega pan Hubert, myśliwy z koła łowieckiego "Pokot" pod Legionowem na Mazowszu. - Głównie chodzi o sarny, jelenie czy dziki. Wilk potrafi zjeść 5 kg mięsa na dobę, ale jest ich znacznie mniej – zaznacza, ale dodaje, że do kolegów celowo celować to trochę niezręcznie. Skoro nie mogą polować na siebie, myśliwi myślą już o kolejnych sposobach ochrony zwierząt, ludzi oraz majątku Polaków.

Tymczasem huraganowe wiatry spowodowały aż 57 proc. szkód, które dotknęły rolników w ciągu minionego roku (źródło). Myśliwi apelują już o sanitarny odstrzał gradobić, śnieżyc, uderzeń pioruna i pożarów.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia, oprócz przytocznych danych, zostały zmyślone.