ILGA/CANVA

Polska potwierdza swoją wyjątkową rolę w Unii Europejskiej. Po raz kolejny triumfujemy w dziedzinie dyskryminacji osób LGBTQ+.

REKLAMA

Polska znowu wstaje z kolan. Tym razem są ubrudzone tęczowym pyłem. Ale to nie przeszkadza, bo zaraz się go pozbędzie.  W rankingu ILGA, który ocenia poziom równości osób LGBTQ+ w państwach Europy, Polska osiągnęła imponujący wynik. Po raz czwarty z rzędu zajęła ostatnie miejsce w UE. I mamy potencjał na kolejne zwycięstwa. Stoimy na czele ruchu powrotu do przeszłości. Nasze 15 procent w rankingu to niesamowity wynik, ale czemu się ograniczać? Wierzymy, że rządzący zrobią dużo, żeby w kolejnym rankingu wypaść jeszcze gorzej. W końcu mogą przeskoczyć nas jeszcze m.in. Białoruś, Turcja czy Rosja.

Autorzy rankingu wskazują, że brakuje nam m.in. prawodawstwa dotyczącego rodzicielstwa osób LGBTQ+, przestępstw wynikających z nienawiści i mowy nienawiści i oraz ustaw chroniących prawa osób interpłciowych. Nie doceniają jednak narodowej konsekwencji w działaniu i uporu w hołdowaniu tradycji.  Niestety, nawet w obozie władzy nie wszyscy grają do jednej homofobicznej bramki.

Bo na przykład Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich za systematyczne działania na rzecz osób nieheteronormatywnych, transpłciowych i interpłciowych otrzymało w tym roku aż trzy punkty (na trzy możliwe). Czy będzie można o tym wszystkim przeczytać w przewodnikach Lonely Planet? Pewnie nie, ale ludzie nie lubią czytać o prawach człowieka na wakacjach, więc rząd nie ma się czym martwić. To jest ASZdziennik, ale to prawda.